Złe dla właścicieli mieszkań i domów wieści przyszły właśnie z Wielkiej Brytanii. Z danych firmy Halifax, na które powołuje się Expander wynika, że czerwiec był 15. z rzędu miesiącem przeceny w tym kraju. W porównaniu z czerwcem 2008 r. ceny domów były aż o 15 proc. niższe. Wprawdzie w kwietniu traciły one na wartości już 17,7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem przed rokiem. Jednak główny ekonomista Expandera Krzysztof Stępień nie dopatruje się w tym żadnych optymistycznych przesłanek. - Dane w ujęciu rocznym pokazują coraz mniejszy spadek cen domów tylko dlatego, że z każdym miesiącem maleje baza porównawcza. Np. w czerwcu minionego roku ceny domów już wyraźnie szły w dół - o 6,1 proc. - wyjaśnia Stępień.
Dodajmy, że w Wielkiej Brytanii można też spotkać inne, czasem o wiele bardziej optymistyczne indeksy cenowe. Jako przykład Stępień podaje opublikowane przez agencję Bloomber dane firmy Rightmove. Wynika z nich, że pod koniec czerwca domy kosztowały średnio ok. 226,4 tys. funtów, tj. "tylko" o 5,5 proc. mniej niż przed rokiem.
A jak wygląda sytuacja w Stanach Zjednoczonych? Stępień zwraca uwagę, że spadek cen na rynku wtórnym w tym kraju utrzymuje się od 21 miesięcy bez przerwy. W maju przekraczał 16 proc. w skali roku i był to siódmy miesiąc z rzędu, kiedy jego dynamika była dwucyfrowa. - Ceny domów są obecnie najniższe od 2002 r. - mówi Stępień.
Wówczas płacono za nie średnio niespełna 156 tys. dolarów. W szczycie hossy (lipiec 2006 r.) średnia przekroczyła 230 tys. dolarów, by do czerwca tego roku spaść do 173 tys. dolarów.
- Z kolei w Kanadzie na rynku pierwotnym tempo zniżki cen w kwietniu wyniosło 3 proc. w skali roku, co było najgorszym wynikiem od początków lat 90. XX wieku. Rok wcześniej, w kwietniu 2008 r., ceny rosły jeszcze o 5,2 proc.
Wygląda na to, że kryzys na rynku nieruchomości dotarł już nawet do Chin. Mimo iż gospodarka tego kraju wciąż szybko się rozwija, w maju ceny domów były o 0,6 proc. niższe niż przed rokiem. Wprawdzie w czerwcu ceny - po sześciu miesiącach spadków - lekko odbiły, to jednak sytuacja wciąż jest niepewna. Przed rokiem nieruchomości przestały tu drożeć w dwucyfrowym tempie. Stępień sprawdził, że chiński indeks cenowy obejmuje 70 miast, Jednak nie zawiera on żadnych konkretnych wartości.
Za to w Rosji po okresie imponującego wzrostu cen doszło do prawdziwego załamania. - Od jesieni ubiegłego roku nieruchomości straciły tu na wartości o mniej więcej jedną trzecią - mówi Stępień. Jeszcze w październiku płacono za nie równowartość ok. 6,1 tys. dolarów za m kw. W końcówce czerwca tego roku średnia stopniała do ok. 4,1 tys. dolarów za metr (najprawdopodobniej są to ceny dotyczące Moskwy).
Według głównego ekonomisty Expandera, presję na ceny widać też choćby w Brazylii, gdzie bardzo trudno jest znaleźć chętnego na kupno mieszkania, czy w Korei, gdzie ceny zaczęły spadać.
Stępień zaznacza, że indeksy cen nieruchomości na świecie, podobnie zresztą jak w Polsce, najczęściej operują cenami ofertowymi.
Także w naszym kraju te ceny były w czerwcu niższe niż przed rokiem. Z najnowszego raportu Expandera i serwisu szybko.pl wynika, że np. w
Warszawie średnia cena ofertowa mieszkań na rynku wtórnym wynosiła 8,2 tys. zł za m kw. i była o ok. 7 proc. niższa niż przed rokiem. Najbardziej, bo o przeszło 10 proc., spadła ta średnia w Krakowie - z ok. 7,7 tys. do 6,9 tys. zł za m kw.
Według serwisu szybko.pl, czerwiec przyniósł jednak ożywienie na rynku mieszkaniowym i w efekcie odbicie cen w 11 z 15 analizowanych miast - w Sopocie, Olsztynie, Gdyni,
Toruniu,
Łodzi, Katowicach, Szczecinie, Opolu, Warszawie, Poznaniu, Gdańsku, Krakowie,
Wrocławiu, Białymstoku i
Lublinie. Średnie ceny ofertowe wzrosły na ogół bardzo nieznacznie (w granicach tzw. błędu statystycznego). Dlatego Marta Kosińska, z portalu szybko.pl przyznaje, że tendencja musi jednak utrzymać się przez najbliższe trzy, cztery miesiące, aby wykluczyć wpływ sezonowego ożywienia.
Dodajmy, że tego typu dane podawane przez różne serwisy mogą się bardzo różnić, w zależności od wielkości i struktury ich oferty. Np. serwis Domiporta.pl podaje, że w Warszawie średnia cena używanych mieszkań wynosi 7,7 tys. zł za m kw.
Michał Macierzyński z serwisu Bankier.pl zauważa, że wystarczy, jeśli nabywców znalazły najtańsze mieszkania, by średnia cen poszła w górę. Ponieważ nic nie wskazuje na radykalną poprawę dostępności kredytów mieszkaniowych, a w dodatku pogarsza się sytuacja na rynku pracy, większość analityków prognozuje dalsze spadki cen mieszkań i domów. Szczególnie w największych aglomeracjach, gdzie w poprzednich latach te ceny wzrosły najbardziej.