- Dziś otwieramy nową erę dla General Motors, która pozwoli każdemu pracownikowi, także mnie, wrócić do projektowania, budowania i sprzedawania wspaniałych aut i ciężarówek - mówił Fritz Henderson, powołany przez administrację Obamy na szefa GM. - Dostaliśmy rzadką drugą szansę i zamierzamy ją wykorzystać - dodawał.
Dopiero co, bo 1 czerwca zarząd koncernu zgłosił do sądu wniosek o upadłość. A już wczoraj podpisywał z przedstawicielami amerykańskiego rządu umowę o powstaniu nowego General Motors. Nowego, bo odchudzonego o kilkadziesiąt tysięcy osób, kilka fabryk i niektóre marki.
Na szybkie tempo restrukturyzacji naciskał Waszyngton, stawiając ultimatum: GM do 10 lipca wyjdzie z upadłości albo rząd wycofa prawie 50 mld dol. pożyczek.
W ramach stawiania kolosa na nogi do końca roku GM zwolni 20 proc. pracowników, największe cięcia dotkną kadrę zarządzającą (redukcje obejmą 35 proc. menedżerów). Z tymi, którzy zostają, wynegocjowano nowe warunki
pracy.
Pod dachem nowego GM zostaną tak kluczowe marki jak Chevrolet, Cadillac, Buick oraz GMC. Spółka pozbędzie się za to szwedzkiego Saaba (przejmie go maleńki producent sportowych aut Koenigsegg), Hummera (trafi w ręce chińskiego konsorcjum) i Saturna, którego sprzedano sieci amerykańskich dilerów samochodowych. Podobny los czeka
Opla, największą spółkę GM w Europie - na inwestora rząd Niemiec wybrał konsorcjum kontrolowane przez rosyjski bank Sbierbank.
Nowy GM nie będzie przytłoczony ciężarem długu - dzięki negocjacjom z wierzycielami zostanie mu do spłacenia już "tylko" niespełna 50 mld dol. (zobowiązania GM przed ogłoszeniem bankructwa przekraczały 170 mld dol.).
Pakiet kontrolny w nowym GM, blisko 61 proc., obejmie amerykański rząd. Prawdopodobnie już w przyszłym roku będzie chciał się go pozbyć - jak mówił niedawno Barack Obama, jego administracja nie zamierza się mieszać do codziennego zarządzania firmą, nie zamierza też jej nacjonalizować. Rząd Kanady w nowej spółce obejmie 11,7 proc. (pożyczył GM ok. 9 mld dol.), a kolejne 17,5 proc. trafi w ręce funduszu emerytalnego związkowców GM. Pozostałe 10 proc. zostanie w rękach "starego GM", głównie po to, by zaspokoić część roszczeń wierzycieli. Pozostałość po GM zostanie zlikwidowana pod nadzorem sądu.
Henderson zapowiada, że spółka skupi się teraz na konsumentach, zapowiada stworzenie serwisu internetowego "Tell Fritz", gdzie zarówno właściciele aut, jak i opinia publiczna będą się mogli dzielić swoimi uwagami z zarządem.
Zdaniem analityków mimo dużych cięć GM czeka ciernista droga. - Ich największym problemem będzie walka z wizerunkiem - uważa Rebecca Lindland, analityk IHS Global Insight. GM przez ostatnie lata nie cieszył się bowiem dobrą prasą, a właściciele aut skarżyli się na liczne usterki.
GM PRZED i PO BANKRUCTWIE | Długi | 176 mld dol. | 48 mld dol. |
| Pracownicy | 91 tys. | 68,5 tys. |
| Marki | 8 | 4 |
| Dilerzy | 5900 | 3600 |