Biznes Ludzie Pieniądze

Czy NBP może poratować budżet państwa?

Rozmawiał Piotr Skwirowski
10.07.2009 , aktualizacja: 10.07.2009 19:46
A A A Drukuj
Czy NBP może poratować budżet państwa - rozmowa z prof. Dariuszem Filarem, członkiem Rady Polityki Pieniężnej
Dariusz Filar
Fot. Kamil Wróblewski / TOK FM
Dariusz Filar
W czasie czwartkowego spotkania z prezydentem Donald Tusk powiedział, że chce, żeby tegoroczny zysk banku centralnego, w 2010 r. trafił do budżetu. W ocenie szefa rządu miałoby to być 10 mld zł. - Bardzo zależy nam na tym, aby przy współpracy, także z panem prezydentem, ten zysk, tak jak mówią o tym przepisy prawa, trafił do budżetu państwa - tłumaczył dziennikarzom premier.

NBP odpowiedział na to, że nie wie czy w 2009 r. będzie miał jakikolwiek zysk, nie wie więc czy będzie mógł wesprzeć budżet.

Piotr Skwirowski: Czy w NBP są pieniądze, po które w przyszłym roku może sięgnąć budżet państwa?

Prof. Dariusz Filar, członek Rady Polityki Pieniężnej: To nie jest takie proste. Jako punkt wyjścia ważny jest 2007 r. W wyniku bardzo istotnego umocnienia się złotego, i wpływu tego umocnienia na tzw. koszty niezrealizowane z wyceny kursowej (w pewnym uproszczeniu - różnica między kosztami nabycia aktywów walutowych a ich aktualną wartością złotową; jeśli złoty się umacnia, to ta wartość złotowa spada) bank poniósł stratę w wysokości 12,4 mld zł.

Skąd się wzięła ta kwota?

- Bank miał w 2007 r. dodatni wynik z tytułu odsetek, dyskonta, premii, przeprowadzanych operacji finansowych, posiadanych akcji i udziałów. To nadwyżka finansowa.

Ale równocześnie powstały koszty niezrealizowane z wyceny kursowej w wysokości 15 mld zł. I ponieważ te koszty obciążają nadwyżkę finansową banku, to wynik okazał się ujemny. Nieco, o ok.1 mld zł, poprawiło go wykorzystanie funduszu rezerwowego, który systematycznie tworzony jest w banku, tak że ostatecznie strata zamknęła się kwotą 11,4 mld zł. To jest w tej chwili tzw. strata z lat poprzednich , która wciąż na banku ciąży. To, że w 2007 roku Bank wykazał stratę sprawiło, iż w 2008 r. nie było oczywiście żadnego przekazania pieniędzy z NBP do budżetu.

Co było dalej?

- W 2008 r. bank centralny miał ponownie wynik dodatni z działalności podstawowej. Miał jednak znowu koszty z niezrealizowanej wyceny kursowej. Na szczęście tym razem były one już znacznie niższe niż w 2007 r. i wyniosły 2,6 mld zł. W sumie więc bank osiągnął nadwyżkę finansową w wysokości 2,1 mld zł.

Co się z nią stało?

- Jeśli bank ma nadwyżkę to pojawia się pytanie czy będzie ona stanowiła zysk banku, czy też pójdzie na utworzenie rezerwy. W 2008 r. nadwyżka w całości została przeznaczona na utworzenie rezerwy na ryzyko kursowe. Wynik finansowy NBP wyniósł więc zero. Bank znowu nie mógł więc przekazać czegokolwiek do budżetu. A strata z 2007 r. wciąż na nim ciążyła.

Wchodzimy w rok 2009.

- Wydaje się, że będzie to rok niezły jeśli chodzi o wyniki banku. Prawdopodobnie też koszty niezrealizowane z wyceny kursowej nie będą jakieś znaczne. To zależy jednak od bieżących zmian kursów. Dlatego tak naprawdę będzie można o tym mówić dopiero po zakończeniu roku kalendarzowego. Wszelkie mówienie już teraz o tym jaka będzie nadwyżka banku na koniec roku, to stawianie pewnych hipotez, budowanie pewnych scenariuszy, które nie muszą się sprawdzić. Tym bardziej, że po takim osłabieniu złotego jakie miało miejsce na przełomie 2008 i 2009 r., można się liczyć ze zmianą kursu w kierunku przeciwnym, a to przełoży się na straty, bo rezerwy walutowe NBP, po przeliczeniu na złote, spadną. No i na to trzeba tworzyć rezerwy. Bank nie może być tutaj niezabezpieczony. Wyliczanie wielkości potrzebnych rezerw wykonuje się przy pomocy pewnego mechanizmu, który bierze pod uwagę zmienność kursu. Ukształtowanie się tego mechanizmu będzie znane na koniec roku, bo jest ono ustalane za okres 12-miesięczny wstecz. I tu wiele wskazuje na potrzebę tworzenia dość znacznych rezerw.

Czyli zakładanie teraz, że bank, jak chce rząd, wpłaci do budżetu w przyszłym roku kilkanaście miliardów z tegorocznego zysku jest przedwczesne?

-Powtarzam, dopiero na koniec 2009 r. będziemy wiedzieli jaka jest nadwyżka finansowa banku i będziemy mogli w sposób wiarygodny rozmawiać o tym jak ją zagospodarować. Ile pieniędzy musi pójść na rezerwę, a ile może stanowić zysk banku. Nawet jeśli taki zysk powstanie, to w ustawie o NBP jest bardzo wyraźny zapis, że 5 proc. tego zysku musi pójść na częściowe pokrycie straty z lat ubiegłych, w tym przypadku z 2007 r. Dopiero pozostałe 95 proc. zysku ma trafić do budżetu. Nikt nie może teraz powiedzieć w sposób wiążący, że to będzie akurat kilkanaście miliardów złotych.

Ministerstwo Finansów twierdzi, że NBP ma zachomikowane 23 mld zł, które można uwzględnić przy wyliczaniu wyniku finansowego banku.

- To pewien haczyk. Istnieją tzw. przychody niezrealizowane z różnic kursowych (w pewnym sensie odwrotność kosztów niezrealizowanych - powstają, gdy złoty się osłabia ). Na koniec 2008 r. rzeczywiście to było prawie 23 mld zł. Ta kwota jest jednak co miesiąc przeszacowywana i jej prawdziwa wielkość na koniec 2009 r. też będzie znana dopiero po zakończeniu roku. Uchwała RPP z grudnia 2006 r., a więc jeszcze z czasów kiedy bankiem kierował Leszek Balcerowicz, mówi, że przy szacowaniu kwoty rezerwy pod uwagę brane powinny być zarówno koszty jak i przychody niezrealizowane z różnic kursowych. I o ile koszty obciążają, czyli obniżają, nadwyżkę finansową, to przychody jej nie podnoszą. Te przychody mają być jednak uwzględniane przy ustalaniu rezerwy. Są pewnym elementem całościowej analizy tego jak wysoka ta rezerwa w rzeczywistości być powinna. Nie można jednak uznać, że w całości tworzą rezerwę i w związku z tym, już nie ma potrzeby przeznaczania na nią innych pieniędzy, a cała nadwyżka finansowa z działalności banku przekształca się w zysk.

Czy prezydent może pomóc rządowi w wydobyciu pieniędzy z NBP? W czwartek premier rozmawiał o tym z prezydentem.

- Cała interpretacja tego zdarzenia utrzymana w takim tonie, że trzeba rozmawiać z prezydentem, bo on może uruchomić prezesa Skrzypka, a ten zrobi to, czego się od niego oczekuje, jest przede wszystkim bardzo istotnym podważaniem zapisanej w konstytucji i ustawach zasady niezależności banku centralnego. W zapisach tych chodzi właśnie o to, żeby nikt z zewnątrz nie mógł dowolnie wpływać na decyzje banku, bo to mogłoby zachwiać finansami całego państwa. Bardzo nie chciałbym żeby powstało w głowach obywateli przekonanie, że prezydent może coś kazać prezesowi NBP, a prezes to bezwarunkowo spełni. Ostateczna decyzja o tym co się stanie z nadwyżką banku centralnego i czy zostanie ona przekształcona w zysk, to nie jest, jak sobie niektórzy mogą wyobrażać, indywidualna decyzja prezesa banku. To zarząd banku przygotowuje stanowisko w tej sprawie. Potem to stanowisko musi zaaprobować jeszcze RPP.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów