- To będzie najgorszy rok od początku dekady - alarmują hotelarze. W szczycie letniego sezonu, kiedy zarabiają największe pieniądze, hotele ścigają się w promocjach, kusząc klientów obniżkami cen sięgającymi nawet 70 proc.
W pięciogwiazdkowym warszawskim Westinie możemy spędzić noc i zjeść
śniadanie za 161 zł. dwa razy taniej niż przed rokiem. Do tej pory za takie pieniądze można było dostać pokój, ale w hotelu dwugwiazdkowym.
Hotele Grupy Orbis w czerwcu sprzedawały pokoje na lipiec i sierpień z 70-proc. upustami. Ceny zaczynały się już od 79 zł.
We wszystkich Novotelach w czasie wakacji rodzice nie muszą płacić za dzieci. W hotelach Mercure, Orbis Hotels i Novotel goście otrzymują trzy noclegi w cenie dwóch, o ile zarezerwują pokój przez internet.
Skąd ta wojna o klientów? Kryzys. - Dobre czasy dla hotelarzy się skończyły - przyznaje Krzysztof Wojtkiewicz, szef Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego. W tym roku liczba gości spadła już średnio o jedną piątą, a w niektórych hotelach nawet o jedną trzecią. Potwierdza to Ireneusz Węgłowski, wiceprezes Orbisu.
Instytut Turystyki szacuje, że do Polski w tym roku przyjedzie zaledwie 11,6 mln cudzoziemców. To o półtora miliona mniej niż przed rokiem i aż o 4 mln mniej niż w rekordowym 2006 r.
Mniej jest gości z Wielkiej Brytanii (o ponad 23 proc.), z Rosji (22 proc.), Włoch (15 proc.) czy Francji (przeszło 15 proc.). Najmocniej hotele odczuwają nieobecność Niemców, którzy dotychczas stanowili jedną czwartą wszystkich odwiedzających Polskę. W tym roku jest ich mniej o blisko 8 proc. -
Niemcy nie przyjeżdżają do Polski na główny urlop, raczej na długi weekend - mówi Krzysztof Łopaciński, prezes Instytutu Turystyki.
Rok temu mniejszą liczbę gości zagranicznych rekompensowali hotelarzom nasi rodacy. To przeszłość. Hotelarzy po kieszeni biją szukające oszczędności krajowe firmy. - Zaciskając pasa, tną koszty szkoleń i wyjazdów służbowych - mówi Łopaciński. Spada liczba konferencji, spotkań biznesowych. - Na tym hotele tracą najmocniej, bo organizacja większych imprez jest dla nich dużo bardziej opłacalna niż nocleg gości - dodaje.
Teoretycznie hotelom powinien pomóc słaby złoty - od ostatnich wakacji nasza waluta osłabiła się o jedną trzecią. Ale...
- Zabrakło dobrej promocji, turyści zagraniczni nie wiedzą, że sporo tańsze wakacje są właśnie w Polsce - mówi Wojtkiewicz. Teraz próbują nadrabiać zaległości.
Dopiero w tym tygodniu ruszyła akcja "WoW" czyli "Wonders of Warsaw" ("Cuda Warszawy") organizowana oprócz LOT-u przez sześć stołecznych hoteli pięciogwiazdkowych: InterContinental, Jan III Sobieski, MaMaison Le Regina, Polonia Palace Hotel, Radisson i Marriott. Ma ona przekonać cudzoziemców do weekendowych wypadów do Warszawy. Cena pakietów z przelotami, dwiema dobami w hotelu ze śniadaniem to 280 euro za osobę albo 430 euro za dwie. - To nasza odpowiedź na to, co robi Praga czy
Budapeszt - mówił "Gazecie" Tomasz Szyszka, dyrektor sprzedaży w InterContinentalu.
- To, że hotel jest tańszy, nie przekona turysty do przyjazdu do Polski, jeśli jest zagrożony utratą pracy - tłumaczy jednak Tomasz Dziedzic z Instytutu Turystyki.
Zdaniem Wojtkiewicza obroty hotelarzy mogą w tym roku spaść nawet o jedną trzecią. A to oznacza mniejsze zyski i wstrzymanie inwestycji. W
Poznaniu zrezygnowano z budowy hoteli Andel's i Radisson SAS. We
Wrocławiu wstrzymano budowę pięciogwiazdkowego Rialto II. W Krakowie nie powstanie Hilton Garden Inn.
- Nasza baza hotelowa jest skromna - mówi Dziedzic. W Polsce na 10 tys. mieszkańców przypada tylko 50 miejsc hotelowych, podczas gdy w krajach Europy Zachodniej wskaźnik ten wynosi 600 miejsc na 10 tys. mieszkańców. - Małemu łatwiej jest przetrwać taką zawieruchę - dodaje Dziedzic.
Żeby nie skompromitować się w czasie Euro 2012, powinniśmy budować grubo ponad sto obiektów rocznie, czyli dwu-, trzykrotnie więcej niż teraz. Inaczej kibice mistrzostw Europy w piłce nożnej nie będą mieli gdzie spać. - Żaden inwestor nie będzie inwestował tylko ze względu na jedną krótką imprezę - kwituje Wojtkiewicz.
Bo po co stawiać nowe hotele, skoro dziś w tych, które już są, średnie obłożenie wynosi ok. 60 proc., co z trudem pozwala wiązać koniec z końcem?