Biznes Ludzie Pieniądze

Kryzys puka do hoteli. 161 zł za nocleg w 5 gwiazdkach

Marcin Bojanowski, Sylwia Śmigiel
11.07.2009 , aktualizacja: 10.07.2009 20:40
A A A Drukuj
Hotele kuszą klientów promocjami i zniżkami, ale na niewiele się to zdaje, bo turyści zaciskają pasa. - To będzie najgorszy rok od początku dekady - alarmują hotelarze
Hotel Westin i Atrium International Business Center w Warszawie
Fot. Jacek Łagowski / AG
Hotel Westin i Atrium International Business Center w Warszawie
Hotelowa mapa Polski
Hotelowa mapa Polski
- To będzie najgorszy rok od początku dekady - alarmują hotelarze. W szczycie letniego sezonu, kiedy zarabiają największe pieniądze, hotele ścigają się w promocjach, kusząc klientów obniżkami cen sięgającymi nawet 70 proc.

W pięciogwiazdkowym warszawskim Westinie możemy spędzić noc i zjeść śniadanie za 161 zł. dwa razy taniej niż przed rokiem. Do tej pory za takie pieniądze można było dostać pokój, ale w hotelu dwugwiazdkowym.

Hotele Grupy Orbis w czerwcu sprzedawały pokoje na lipiec i sierpień z 70-proc. upustami. Ceny zaczynały się już od 79 zł.

We wszystkich Novotelach w czasie wakacji rodzice nie muszą płacić za dzieci. W hotelach Mercure, Orbis Hotels i Novotel goście otrzymują trzy noclegi w cenie dwóch, o ile zarezerwują pokój przez internet.

Skąd ta wojna o klientów? Kryzys. - Dobre czasy dla hotelarzy się skończyły - przyznaje Krzysztof Wojtkiewicz, szef Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego. W tym roku liczba gości spadła już średnio o jedną piątą, a w niektórych hotelach nawet o jedną trzecią. Potwierdza to Ireneusz Węgłowski, wiceprezes Orbisu.

Instytut Turystyki szacuje, że do Polski w tym roku przyjedzie zaledwie 11,6 mln cudzoziemców. To o półtora miliona mniej niż przed rokiem i aż o 4 mln mniej niż w rekordowym 2006 r.

Mniej jest gości z Wielkiej Brytanii (o ponad 23 proc.), z Rosji (22 proc.), Włoch (15 proc.) czy Francji (przeszło 15 proc.). Najmocniej hotele odczuwają nieobecność Niemców, którzy dotychczas stanowili jedną czwartą wszystkich odwiedzających Polskę. W tym roku jest ich mniej o blisko 8 proc. - Niemcy nie przyjeżdżają do Polski na główny urlop, raczej na długi weekend - mówi Krzysztof Łopaciński, prezes Instytutu Turystyki.

Rok temu mniejszą liczbę gości zagranicznych rekompensowali hotelarzom nasi rodacy. To przeszłość. Hotelarzy po kieszeni biją szukające oszczędności krajowe firmy. - Zaciskając pasa, tną koszty szkoleń i wyjazdów służbowych - mówi Łopaciński. Spada liczba konferencji, spotkań biznesowych. - Na tym hotele tracą najmocniej, bo organizacja większych imprez jest dla nich dużo bardziej opłacalna niż nocleg gości - dodaje.

Teoretycznie hotelom powinien pomóc słaby złoty - od ostatnich wakacji nasza waluta osłabiła się o jedną trzecią. Ale...

- Zabrakło dobrej promocji, turyści zagraniczni nie wiedzą, że sporo tańsze wakacje są właśnie w Polsce - mówi Wojtkiewicz. Teraz próbują nadrabiać zaległości.

Dopiero w tym tygodniu ruszyła akcja "WoW" czyli "Wonders of Warsaw" ("Cuda Warszawy") organizowana oprócz LOT-u przez sześć stołecznych hoteli pięciogwiazdkowych: InterContinental, Jan III Sobieski, MaMaison Le Regina, Polonia Palace Hotel, Radisson i Marriott. Ma ona przekonać cudzoziemców do weekendowych wypadów do Warszawy. Cena pakietów z przelotami, dwiema dobami w hotelu ze śniadaniem to 280 euro za osobę albo 430 euro za dwie. - To nasza odpowiedź na to, co robi Praga czy Budapeszt - mówił "Gazecie" Tomasz Szyszka, dyrektor sprzedaży w InterContinentalu.

- To, że hotel jest tańszy, nie przekona turysty do przyjazdu do Polski, jeśli jest zagrożony utratą pracy - tłumaczy jednak Tomasz Dziedzic z Instytutu Turystyki.

Zdaniem Wojtkiewicza obroty hotelarzy mogą w tym roku spaść nawet o jedną trzecią. A to oznacza mniejsze zyski i wstrzymanie inwestycji. W Poznaniu zrezygnowano z budowy hoteli Andel's i Radisson SAS. We Wrocławiu wstrzymano budowę pięciogwiazdkowego Rialto II. W Krakowie nie powstanie Hilton Garden Inn.

- Nasza baza hotelowa jest skromna - mówi Dziedzic. W Polsce na 10 tys. mieszkańców przypada tylko 50 miejsc hotelowych, podczas gdy w krajach Europy Zachodniej wskaźnik ten wynosi 600 miejsc na 10 tys. mieszkańców. - Małemu łatwiej jest przetrwać taką zawieruchę - dodaje Dziedzic.

Żeby nie skompromitować się w czasie Euro 2012, powinniśmy budować grubo ponad sto obiektów rocznie, czyli dwu-, trzykrotnie więcej niż teraz. Inaczej kibice mistrzostw Europy w piłce nożnej nie będą mieli gdzie spać. - Żaden inwestor nie będzie inwestował tylko ze względu na jedną krótką imprezę - kwituje Wojtkiewicz.

Bo po co stawiać nowe hotele, skoro dziś w tych, które już są, średnie obłożenie wynosi ok. 60 proc., co z trudem pozwala wiązać koniec z końcem?

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy