Do klientów Banku Millennium dotarł właśnie list ze złymi wieściami. Od sierpnia bank wprowadza jednozłotową podwyżkę opłaty za prowadzenie standardowego konta osobistego. Zamiast 6 zł miesięczny abonament będzie kosztował 7 zł. Podwyżka jest niby niewielka, ale to niestety tylko pozory. Jednocześnie bank zlikwidował bowiem zasadę, że klient mający w Banku Millennium co najmniej dwa inne produkty poza kontem (np. debet, kartę kredytową, kredyt hipoteczny lub gotówkowy, fundusze inwestycyjne) miał konto za darmo. Teraz też będzie to możliwe, ale pod warunkiem, że średni osad na rachunku w danym miesiącu wyniesie 5000 zł.
To de facto oznacza, że przygniatająca większość klientów, którzy do tej pory nie płacili za konta, teraz będą musieli zapłacić po 7 zł. Mało kto ma bowiem na tyle wysokie wpływy na konto, by jeszcze w połowie miesiąca leżało na nim bezczynnie 5000 zł. Bez zmian pozostaje opłata za prestiżowe konto typu premium, ale i tu system uprawniający klientów do zniżki został zmieniony na mniej korzystny.
Płać za konto walutowe Na osłodę
Bank Millennium serwuje klientom darmową przez pierwszy rok kartę kredytową, znosi opłatę przygotowawczą za przyznanie debetu w koncie i przez pierwszy tydzień nie nalicza od tego debetu oprocentowania. Ale i tu jest haczyk: jeśli debet nie zostanie wyrównany w ciągu tego tygodnia, klient zapłaci odsetki za pełen okres korzystania z pożyczki. A przecież mało kto wpada w debet tylko po to, żeby go w ciągu tygodnia spłacić.
Poza podwyżką ceny kont i ograniczeniem systemu rabatów Bank Millennium od sierpnia utrudni życie klientom spłacającym kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich. Nie dość, że opłata za sporządzenie aneksu wynosi w tym banku aż 500 zł (w porównaniu z większością konkurencyjnych banków to stawka z wyższej półki), to jeszcze od sierpnia Millennium każe sobie płacić za prowadzenie konta walutowego. I to niemało, bo 2 franki miesięcznie. Konta prowadzone w euro kosztują 1 euro miesięcznie, a te prowadzone w dolarach - 2 dolary.
To już nie pierwsza zła wiadomość, jaką otrzymali klienci Millennium. Dwa miesiące temu bank poinformował, że nie będzie już udostępniał na dobrych warunkach
bankomatów sieci Euronet (teraz za skorzystanie z bankomatów tej sieci bank każe sobie płacić 5 zł). W zamian Millennium dał klientom na preferencyjnych warunkach (po złotówce od wypłaty)
bankomaty BZ WBK i niewielkiej sieci Cash4You.
Wszystkie banki oszczędzają Oszczędności rozpaczliwie szukają wszystkie banki. Według niektórych prognoz tegoroczny zysk banków może spaść nawet o dwie trzecie w stosunku do zarobków z ubiegłego roku (w sumie prawie 14 mld zł). Wszystko dlatego, że banki muszą płacić słone odsetki od depozytów (nawet 6-7 proc. rocznie), a z drugiej strony odchorowują niskie marże od udzielonych w ostatnich dwóch latach kredytów hipotecznych. Dochód z rat spłacanych przez klientów kredytów nierzadko jest niższy niż koszty odsetek od depozytów. Banki dopłacają do interesu i szukają oszczędności oraz dodatkowych dochodów. Najbardziej narzekają klienci PKO BP, który podwyższył niedawno opłatę za prowadzenie konta z 5,4 do 6,9 zł oraz zwiększył do 1,8 proc. (co najmniej 60 zł) prowizję za przedłużenie linii debetowych w koncie. I każe sobie płacić drakońskie prowizje za wypłaty z bankomatów obcych banków (nawet 3 proc. wypłacanej kwoty, co najmniej 5 zł). Inne banki też zwiększają opłaty za konta. Od maja rośnie opłata za prowadzenie rachunków w MultiBanku (np. Multikonto Ja Active drożeje z 7 do 9,5 zł miesięcznie). O złotówkę - z 7 do 8 zł - podrożał z kolei abonament za podstawowe konto w banku ING. Inną strategię obrał Bank Pekao, który wprowadził podwyżki cen dla starych klientów, ale za to gruntownie zmienił ofertę swoich kont dla nowych klientów.
Bank Millennium wprowadza podwyżki prowizji bez klasy -
czytaj komentarz na blogu Macieja Samcika