Biznes Ludzie Pieniądze

Jak PKO nie uratował węgierskiego banku

Witold Gadomski, Maciej Samcik
14.07.2009 , aktualizacja: 13.07.2009 21:38
A A A Drukuj
OTP Bank to największy bank komercyjny na Węgrzech, działający w wielu krajach Europy Środkowej i Wschodniej. Został sprywatyzowany na początku lat 90. i od tego czasu jego prezesem jest Sándor Csányi, jeden z najbogatszych przedsiębiorców w Europie Środkowo-Wschodniej.
Dr. Sandor Csanyi, szef węgierskiego OTP Banku
Fot. VADIM GHIRDA AP
Dr. Sandor Csanyi, szef węgierskiego OTP Banku
Przed kryzysem finansowym OTP szybko się rozwijał, połykając mniejsze banki na Węgrzech, Słowacji, w Rumunii, Chorwacji, Serbii. Aby kupować banki, zaciągał krótkookresowe kredyty i gdy zaczął się kryzys finansowy, wpadł w tarapaty. Sándor Csányi uznał, że może się ratować, łącząc z innym dużym bankiem regionu. Przed kryzysem kapitalizacja OTP była 1,5 raza większa niż PKO BP. Dziś wynosi około 3 mld euro, gdy PKO BP 5,8 mld euro.

- Jesienią 2008 do zarządu PKO zaczęli się zgłaszać przedstawiciele różnych banków inwestycyjnych, w tym byli politycy, prezentując pomysł połączenia z OTP - mówi Tomasz Mironczuk, były wiceprezes PKO BP, odwołany razem z Jerzym Pruskim. - Pokazywali, jak będzie wyglądać nowy połączony bank i kto będzie miał w nim największe udziały. Nie widziałem korzyści dla PKO z takiej transakcji, a ryzyko łączenia się z zagrożonym OTP było oczywiste. Sytuacja banku węgierskiego była coraz trudniejsza. W banku pogłębiał się kryzys płynności. Fuzja z OTP musiałaby oznaczać dla nas kłopoty. W dodatku groziła utrata kontroli skarbu państwa nad PKO BP. Dlatego nie zgodziliśmy się na kontynuowanie rozmów o fuzji.

Wiosną 2009 r. Węgry otrzymały kilkadziesiąt miliardów dolarów pomocy z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Pewna jej część poszła na ratowanie kluczowego dla gospodarki węgierskiej banku - OTP. Jego sytuacja została ustabilizowana, choć musiał pozbyć się kilku spółek, które kupił w okresie ekspansji.

Wśród byłych polityków lobbujących za połączeniem PKO z OTP wymienia się byłego ministra skarbu państwa Andrzeja Mikosza oraz Kazimierza Marcinkiewicza.

Kazimierz Marcinkiewicz przyznaje, że jeszcze jako polski premier interesował się możliwością połączenia PKO BP z węgierskim OTP. Rozmawiał na ten temat z ówczesnym szefem rządu Węgier Ferencem Gyurcsanim. Zgodzili się, że sojusz obydwu banków i utworzenie największej instytucji finansowej w Europie Środkowej to dobre rozwiązanie. Zdaniem Marcinkiewicza PKO BP i OTP doskonale by do siebie pasowały: obydwa są największymi bankami w swoich krajach, prowadziły działalność za granicą (chociaż pod tym względem PKO BP wlecze się daleko z tyłu za Węgrami, którzy prowadzą działalność w ośmiu krajach).

Chociaż w czasie, gdy szefował rządowi, do połączenia obydwu banków nie doszło, Marcinkiewicz cały czas się sprawą interesował. Najpierw jako dyrektor Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, a potem już będąc doradcą Goldman Sachs. W 2008 r. podczas pobytu w Budapeszcie, gdzie spotykał się z węgierskimi biznesmenami, Marcinkiewicz rozmawiał też z prezesem OTP Sándorem Csányim. W rozmowach wrócił temat połączenia polskiego i węgierskiego banku. Wrażeniami z tego spotkania Marcinkiewicz miał się podzielić m.in. z ministrem finansów Jackiem Rostowskim.

Nie wiadomo jednak, w jakiej roli występował Kazimierz Marcinkiewicz jesienią 2008 roku, gdy brał udział w rozmowach na temat połączenia obu banków. Z notatki, do której dotarła "Gazeta" wynika, że głównym rozgrywającym transakcji był Sławomir Lachowski, były prezes BRE Banku, typowany przez wielu analityków na nowego prezesa PKO BP. W notatce skierowanej do Kazimierza Marcinkiewicza pisze: "Prace analityczne i rozmowy nieformalne powinny być bezwzględnie kontynuowane na bieżąco ze względu na ogromną dynamikę wydarzeń związanych z kryzysem finansowym, który stwarza zagrożenie, ale w tym przypadku również zwiększa szanse przedsięwzięcia. Następnie kolejna tura rozmów powinna się odbyć z udziałem wysokich rangą przedstawicieli skarbu państwa i zarządu OTP. Udział skarbu państwa jest oczywisty - to akcjonariusz większościowy, od którego bezpośrednio zależy przeprowadzenie operacji konsolidacji (...). Zarządy obu banków w bezpośredniej współpracy wezmą odpowiedzialność za ten proces".

Lachowski proponuje, by oba banki stworzyły spółkę holdingową, wymieniając swoje akcje na akcje holdingu w odpowiedniej proporcji. W efekcie holding stałby się ich właścicielem, a one współwłaścicielami holdingu. Skarb państwa miałby w nowej spółce jedynie 25 proc. akcji, co oznaczałoby, że straciłby kontrole nad PKO BP, nie osiągając żadnych dochodów z takiej prywatyzacji.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos