Edytor tekstowy, arkusz kalkulacyjny i program do tworzenia prezentacji - to wszystko, na czym
Microsoft dotąd zarabiał miliardy dolarów, teraz udostępni za darmo w internecie.
Wczoraj na konferencji z partnerami biznesowymi Microsoft pokazywał, jak odpowiedniki Worda, Excela i PowerPointa mogą wyglądać w wersji internetowej. To na razie wersja wstępna. Microsoft szykuje premierę rynkową dopiero w pierwszej połowie przyszłego roku (pojawi się razem z biurkową wersją pakietu Office 2010).
Zdaniem analityków to śmiały krok ze strony Microsoftu. - Koncern jest w trudnej sytuacji. Już nie tylko podgryza go konkurencja, ale za darmo będzie promował konkurencyjny dla własnego produkt - mówi Sheri McLeish, analityk firmy badawczej Forrester Research.
Z wersji biurkowej koncern czerpie pokaźne pieniądze - tylko w ciągu ostatnich trzech kwartałów przychody z tytułu sprzedaży licencji na Office na świecie przekroczyły 14 mld dol.
Przeprowadzka do sieci była jednak nieunikniona. Choć Microsoft ma niepodzielną kontrolę nad rynkiem dokumentów elektronicznych, to coraz chętniej konsumenci zaczynają korzystać z internetowych, darmowych alternatyw, takich jak Zoho czy
Google Docs. Zdaniem McLeish, choć Microsoft wchodzi spóźniony na rynek, to ma większe szanse na wyjście z tarczą ze starcia internetowego Office'a z Google Docs. Z prostego powodu - ma kilkaset milionów użytkowników na całym świecie, którzy łatwiej przeskoczą z biurkowego Office'a na to, co Microsoft podrzuci im w sieci. Jak koncern może zarabiać na darmowym pakiecie? Jedna z wersji dla firm będzie płatna, poza tym chce - wykorzystując pakiet biurowy - kierować użytkowników do innych własnych serwisów opartych na reklamach, np. do wyszukiwarki Bing.