Sejm debatował nad nowelizacją
budżetu na 2009 r. Przewiduje ona podniesienie deficytu budżetowego z 18,2 do 27,2 mld zł (wzrost o 9 mld zł), obcięcie wydatków o ponad 21 mld zł oraz wyciśnięcie dodatkowych dochodów ze spółek skarbu państwa (dodatkowe 5,4 mld zł z dywidendy).
Minister Rostowski stwierdził, że
Polska ma już za sobą I fazę kryzysu - jej końcem jest nowelizacja budżetu. Przed nami II faza: "kurz już opadł, widać, gdzie kryzys uderzył najmocniej".
- Wszystkie instytucje muszą szukać oszczędzać, dotyczy to także NBP. Nie będzie skoku na kasę, rząd nie będzie naciskał. Niezależność banku centralnego jest dla nas świętością, broniliśmy jej, gdy lider Samoobrony, Andrzej Lepper chciał rozwiązania rezerwy rewaluacyjnej. My chcemy, żeby NBP stosował zasady
Europejskiego Banku Centralnego - zapewniał wczoraj minister Rostowski.
Rząd chciałby, żeby NBP wpłacił do budżetu 2010 tegoroczny zysk, który minister ocenia na kilkanaście miliardów. Według Rostowskiego NBP już w 2008 r. zastosował "wybiórczo" zasady EBC: nie miał zysku, a mógł i to 2 mld zł. - Bank powinien być świadom tego, że jeżeli do zysku za 2009 r. będzie podchodził tak jak w 2008 r., to cięcia w przyszłorocznym
budżecie będą musiały być wyższe, nastąpi także wzrost podatków, jeśli nie w 2010 to w 2011 r - przestrzegał Rostowski.
Opozycja krytykowała ministra za ukrywanie prawdy o stanie finansów publicznych by zyskać pare procent poparcia w wyborach do europarlamentu. Najpoważniejsze zarzuty dotyczyły oszczędności na biednych. Rząd chce likwidacji rezerwy solidarności społecznej (1,14 mld zł, które miały wspomóc osoby starsze, rodziny wielodzietne,
dzieci z biednych rodzin), Funduszu Alimentacyjnego (ponad 1 mld zł) i ograniczenia środków na stypendia dla studentów.