Szef amerykańskiego banku centralnego Ben Bernanke kilka miesięcy temu obwieścił, że recesja w Ameryce skończy się w tym roku. Teraz inwestorzy wyczekują na twarde dane, które to potwierdzą. Wczoraj dostali poważny argument za rychłym końcem recesji: sprzedaż detaliczna w czerwcu urosła 0,6 proc. w stosunku do maja. To drugi wzrost z rzędu i największy od stycznia. Skąd ten dobry wynik? Amerykanie więcej wydawali przede wszystkim na
samochody i benzynę, której cena poszła w górę o jedną piątą w ślad za ropą naftową.
Amerykańscy konsumenci to motor napędowy całej gospodarki, bo dostarczają 2/3
PKB. Dlatego wieści o poprawie sprzedaży detalicznej dają szansę, że recesja w
USA może skończyć się w tym roku. W I kw. gospodarka skurczyła się aż 5,5 proc. i był to trzeci z rzędu spadkowy kwartał.
- Konsumenci są nadal bardzo ostrożni. Aby poprawa trwała, potrzebujemy wzmocnienia rynku pracy. Gospodarka ciągle jest na drodze do ożywienia w drugiej połowie tego roku - uważa James O'Sullivan, główny ekonomista UBS Securities LLC.
Ale na rynku pracy nie jest różowo. W USA stopa bezrobocia sięgnęła już 9,5 proc. i jest najwyższa od rozpoczęcia gromadzenia takich danych w 1967 r. Wprawdzie ostatnio rejestruje się tam mniej nowych bezrobotnych, ekonomiści przewidują jednak, że na początku przyszłego roku
bezrobocie przekroczy próg 10 proc. Prezydent Barack Obama także jest przekonany, że bezrobocie będzie prawdopodobnie rosło przez kilka następnych miesięcy.
Dobre wieści o sprzedaży detalicznej wzmocniły inwestorów giełdowych. Ucieszyły ich też lepsze od prognoz wyniki za II kw. banku
Goldman Sachs, który zarobił na czysto 3,4 mld dol., co sygnalizuje poprawę koniunktury w doświadczonym przez kryzys sektorze finansowym.
Za to nie przejęli się zbytnio niepokojącym wzrostem cen produkcji w USA w czerwcu o 1,8 proc., dwa razy wyższym niż przewidywano (dla porównania w maju ten wskaźnik był na poziomie zaledwie 0,2 proc.). Powodem takiego skoku są rosnące ceny paliw. Może być to sygnał przyszłego wzrostu inflacji wywoływanej także wpompowaniem w gospodarkę setek miliardów dolarów pomocy rządowej.