Od kilku lat zmiany kursowe mają bardzo niesymetryczny wpływ na wynik NBP. Umocnienie złotego powoduje stratę (uwzględnioną natychmiast) w wyniku banku centralnego związaną z posiadanymi przez NBP rezerwami w obcych walutach (które stają się warte mniej w złotych). Strata ta zmniejsza łączny zysk i odpowiednią wypłatę do kasy rządowej w następnym roku. Na poczet potencjalnych strat takiego rodzaju w przyszłości RPP przeznacza również część zysków jako "rezerwy na pokrycie ryzyka zmiany kursu złotego do walut obcych". Co do zasady rezerwa ta nie powoduje obniżenia łącznego zysku NBP poniżej zera. Dodatkowo jednak osłabienie złotego i jego wpływ na wartość posiadanych aktywów w obcych walutach traktowane jest jako "przychód niezrealizowany z tytułu różnic kursowych" (w zeszłym roku było to 23 mld zł!). Te przychody odkładane są na bok, nie są uwzględniane w zysku i nie są przekazywane dalej do
budżetu.
Widać w powyższym zestawieniu poważną asymetrię, pogłębianą jeszcze przez t brak netowania się zmian kursowych poszczególnych walut (np. w zeszłym roku umocnienie złotego wobec funta sterlinga i korony zmniejszało zysk NBP, zaś znaczące osłabienie złotego wobec niemal wszystkich innych walut posiadanych przez
bank centralny nie zwiększało go).
Całe zamieszanie rozpoczęło się od sugestii Ministerstwa Finansów, aby uwzględnić przychody niezrealizowane z tytułu różnic kursowych w tworzeniu "rezerw na pokrycie ryzyka zmiany kursu". Zmiana ta przez usunięcie jednego tylko źródła asymetrii (niezrealizowane zyski z osłabienia złotego byłyby cały czas odkładane na poczet przyszłych zmian kursu w drugą stronę) nie wydaje się wystarczająco kontrowersyjna, aby uniemożliwiać dyskusję nad nią. Przy obecnych uwarunkowaniach, przy kursie zmieniającym się na koniec roku raz w jedną, raz w drugą stronę rezerwy rosnąć mogą w nieskończoność, zaś zysk pozostawać w okolicach zera.
Argumenty "bezpieczeństwo monetarne przede wszystkim" są łatwe do prezentowania, ale ciągle nie mają siły burzenia wszelkich innych uwarunkowań (na tej zasadzie uznać moglibyśmy za optymalne przeznaczenie połowy dochodów podatkowych na ustawowe coroczne zwiększanie kapitału NBP). Sposób tworzenia rezerw banków centralnych, dzielenia ich zysków jest związany z prawnym ich umocowaniem - np. zwiększenie kapitału EBC poprzez ministerstwa finansów krajów
strefy euro jest politycznie i technicznie niewykonalne, co powoduje skłonność do konserwatyzmu w księgowaniu i wypłacaniu komukolwiek zysków. Kwoty zysków raportowanych przez NBP w poprzednich latach były coraz mniejsze, w dużej mierze w związku z umacnianiem złotego.
Teraz jednak część wpływu osłabienia będzie wykazana jako zysk zrealizowany (dzięki operacjom swapowym NBP),
gra zaczyna więc być warta świeczki dla Ministerstwa Finansów. Co to znaczy: Zmiana sugerowana przez Ministerstwo Finansów nie wydaje się nam nadmiernie kontrowersyjna, a kwoty zrealizowanych zysków w tym roku mogą być wystarczająco duże, by uzasadnić (spokojną) dyskusję na temat potrzeb kapitałowych NBP.
* Zespół analiz makroekonomicznych ING Bank Śląski: