Amerykańskie banki powoli wychodzą z kryzysu. We wtorek sensacyjnie wysokie przychody za II kwartał - w wysokości 3,4 mld dol. - opublikował bank
Goldman Sachs. Dziś rynki pozytywnie zaskoczył JPMorgan.
W pierwszym półroczu bank zarobił 2,7 mld dol., czyli o 700 mln więcej niż w tym samym czasie rok temu. Przychody JPMorgan w ciągu ostatnich trzech lat regularnie spadały. Wynik imponuje tym bardziej, że miesiąc temu bank spłacił 25 mld dol. rządowej pomocy. Analitycy spodziewali się zysku w wysokości 5 centów na akcję - tymczasem bank wypracował aż 28 centów.
Komentatorzy twierdzą, że takie wyniki to zasługa dobrych decyzji prezesa JP Morgan Jamie Dimona. - Jest najlepszym zarządzającym do tej pory i skutecznie uniknął wielu pułapek, które pogrążyły inne przedsiębiorstwa z tej samej branży - powiedział Keith Davis z Farr, Miller & Washington LLC.
- Dzięki sprawnym zabiegom księgowym straty są w ładny sposób usuwane. Miejmy nadzieję, że banki wiedzą co robią, bo może przyjść moment, kiedy będą musiały pokazać prawdziwy bilans toksycznych aktywów, i nie wykluczone, że czeka nas Armagedon. Jednak nie potępiałabym tej metody. Możliwe, że w tej trudnej sytuacji jest to najlepsze wyjście - mówi "Gazecie" Joanna Pluta, analityk domu maklerskiego TMS Brokers.
- Oprócz zabiegów księgowych na dobre wyniki instytucji nałożyło się lekkie ożywienie na rynkach walutowych i giełdach w ostatnich miesiącach. Co ważne, pozytywne wyniki banków przełożą się na kolejną poprawę nastrojów na rynkach w najbliższym czasie - dodaje.
Już jutro swoje wyniki opublikują kolejne wielkie instytucje finansowe:
Bank of America Corp. oraz Citigroup. Natomiast 22 lipca poznamy wyniki Wells Fargo oraz Morgan Stanley.