Biznes Ludzie Pieniądze

Unia szykuje się na kryzys gazowy

Dominika Pszczółkowska, Bruksela
16.07.2009 , aktualizacja: 16.07.2009 20:06
A A A Drukuj
Unia Europejska chce szybciej reagować na zakręcenie kurka z gazem i pomagać poszkodowanym krajom. Wszystkim krajom mówi jednak twardo: jeśli chcecie korzystać z solidarnej pomocy, najpierw sami lepiej przygotujcie się na sytuacje kryzysowe, budując połączenia sieci gazowych czy magazyny.
Flagi państw członkowskich UE
Fot. ARMANDO FRANCA AP
Flagi państw członkowskich UE
Propozycję zmiany przepisów ogłosiła w czwartek Komisja Europejska.

- Zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego będzie w najbliższych latach jednym z naszych priorytetów. Musimy dążyć do jak najlepszej sytuacji, ale przygotowywać się na jak najgorszą. Europa musi wyciągnąć lekcję z poprzednich kryzysów i zapewnić, by europejscy obywatele nigdy więcej nie musieli marznąć nie z własnej winy - mówił szef Komisji José Manuel Barroso.

Spór Rosji z Ukrainą pozbawił w styczniu gazu m.in. obywateli Bułgarii, Słowacji. - Musimy odpolitycznić wykorzystanie naturalnego gazu - wtórował mu komisarz ds. energii Andris Piebalgs.

Komisja chce zmienić unijną definicję kryzysu gazowego. Dotychczas ogłaszano go, gdy Unia pozbawiona była 20 proc. dostaw gazu przez osiem tygodni. Teraz ma to być 10 proc. i to już po jednym dniu. O tego typu zmianę od dawna zabiegała m.in. Polska. Stare przepisy powodowały bowiem, że formalnie kryzysu nie było, nawet jeśli całkiem bez gazu pozostało np. kilka państw Europy Środkowej.

Komisja chciałaby mieć prawo uruchamiać procedury kryzysowe, gdy głównych dostaw gazu pozbawione będą dwa kraje, a w wyjątkowych przypadkach gdy nawet tylko jeden.. W takiej sytuacji Komisja mogłaby m.in. zapewniać przepływ gazu między krajami UE. Punkt dotyczący kompetencji Komisji okaże się jednak zapewne jednym z najbardziej spornych, gdy do prac nad rozporządzeniem zasiądą kraje UE. Niektóre, np. Berlin, obawiają się przekazywania uprawnień w tej dziedzinie do Brukseli.

Komisja chce też wymusić na wszystkich krajach członkowskich, by zanim zaczną wołać o pomoc, same lepiej przygotowały się na kryzysy. Po wejściu w życie rozporządzenia będą musiały przedstawić plany, co zrobią w razie odcięcia głównego źródła gazu i w ciągu trzech lat zrealizować konieczne inwestycje. Będzie to oznaczało konieczność budowy połączeń energetycznych, magazynowania gazu, zawierania umów z sąsiadami. Plany mają pozwolić na przetrwanie bez głównego źródła gazu przez 60 dni nawet w trakcie wyjątkowo surowej zimy.

Komisarz Piebalgs oceniał, że zdecydowana większość krajów UE już spełnia powyższe warunki. Kilka, w szczególności Litwa i Słowenia będzie jednak musiało dokonać znaczących inwestycji. - Jeśli będą połączenia między Polską a Niemcami i Polską a Litwą, to w razie kryzysu gaz z Niemiec będzie mógł płynąć bez przeszkód przez Polskę na Litwę - mówił. Oceniał, że w sumie w Unii potrzebne będą inwestycje rzędu 2,5 mld euro. Komisja podkreśla jednak, że w niedawnym planie antykryzysowym na inwestycje gazowe przeznaczono 1,4 mld z unijnego budżetu. Kraje, które nie spełnią warunków rozporządzenia, będą mogły zostać pociągnięte przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości.

Nowe rozporządzenie muszą jeszcze zaakceptować państwa członkowskie UE i Parlament Europejski. Tam prace rozpoczną się we wrześniu.





Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów