Redukcja emisji CO2 w elektroenergetyce to jeden z ekologicznych priorytetów Unii Europejskiej. - Dziś uważa się, że dwutlenek węgla jest główną przyczyną zmian klimatu. Niewątpliwie ma wpływ na globalne ocieplenie, ale czy jest głównym czynnikiem? Trudno powiedzieć - mówi prof. Halina Pawlak-Kruczek z Politechniki Wrocławskiej. Fakt pozostaje jednak faktem: Unia chce przeznaczyć ogromne pieniądze na zmniejszanie ilości emitowanego CO2. W skali całej gospodarki UE chce zredukować emisję o 20 proc. do 2020 r.
Jedną z technologii, które mają pomóc w realizacji tego celu, jest tzw. wychwytywanie CO2 i magazynowanie go w specjalnych podziemnych zbiornikach. - Możemy się spodziewać, że w Europie powstanie w najbliższych latach kilkanaście instalacji wychwytujących ze spalin elektrowni dwutlenek węgla - mówi Pawlak-Kruczek.
Jedna z pierwszych powstanie właśnie w Polsce, w elektrowni Bełchatów należącej do koncernu PGE. Dostała ona 180 mln euro z unijnych funduszy na wdrożenie pilotażowego projektu.
Już dziś wiadomo, że inwestycja będzie skomplikowana - tak jak sam proces wychwytywania CO2. W uproszczeniu wygląda on tak: spaliny z kominów elektrowni (w blisko 15 proc. składające się z dwutlenku węgla) będą przesyłane do specjalnego reaktora wypełnionego roztworem monoetanoloaminy (MEA). Gdy spaliny przepływać będą przez reaktor, dojdzie do absorpcji chemicznej - MEA pochłonie CO2. I będzie to robić do momentu, aż się całkowicie nim nasyci. Gdy przestanie wchłaniać, monoetanoloaminę należy oczyścić, zregenerować, by ponownie mogła absorbować (choć już z nieco mniejszą wydajnością). Można przyjąć, że jeden litr monoetanoloaminy pochłonie średnio ok. 0,5 kg CO2, a po regeneracji 0,3-0,4 kg.
Po absorpcji CO2 ciecz przetaczana będzie do drugiego reaktora, w którym panują inne warunki - np. wyższa temperatura. Wtedy MEA "odda" czysty dwutlenek węgla. Tak uwolniony gaz zostanie sprężony do 100-200 barów i zmieni się w ciecz. I wówczas zostanie wtłoczony do rurociągów, którymi popłynie nawet na odległość stu kilometrów - do "magazynu". Specjalnych zbiorników na szczęście nie trzeba będzie budować - CO2 będzie tłoczony do już istniejących zbiorników ze słoną wodą, w której może się rozpuścić. Takie zbiorniki zlokalizowano w woj. łódzkim - chodzi o solanki leżące w piaskowcach z okresu dolnej jury i triasu.
Elektrownia Bełchatów wstępnie wybrała dwie lokalizacje, które zaczyna badać - Lutomiersk w kierunku Tuszyna oraz Budziszewice pod Tomaszowem Mazowieckim. We wrześniu razem z konsorcjum, na którego czele stoi Państwowy Instytut Geologiczny, rozpoczną się tam badania sejsmiczne. Lokalizacje oceniać będą też m.in. Akademia Górniczo-Hutnicza, Główny Instytut Górnictwa, PAN i Instytut Nafty i Gazu.
- Taka pionierska instalacja to duża szansa dla Polski - mówi Jacek Kaczorowski, prezes zarządu PGE kopalni i elektrowni Bełchatów. Czy technologia jest bezpieczna? - Dane, które mamy, wskazują, że tak. Ale nie będziemy mieć pewności, dopóki nie zbudujemy pilotażowej instalacji - zastrzega Kaczorowski.