Agata Nowakowska, Dominika Wielowieyska: Premier Tusk ma wciąż do pana zaufanie?
Jacek Rostowski: Jak najbardziej. Premier jest nawet bardziej radykalny w oszczędzaniu niż ja.
Opozycja mówi, że mylił się pan we wszystkich prognozach.
- Przyznaję się bez bicia. A kto się nie mylił?
Dowód na pańską niekompetencję. Unijny komisarz Almunia pyta: "Jacek skąd ten wyższy deficyt w 2008 r.?" A pan na to, że nie wie i musi sprawdzić.
- Deficyt okazał się, w ujęciu memorialnym używanym przez Unię, większy, niż szacowaliśmy. W pytaniu Almuni chodziło o to, jakie czynniki się na to złożyły. Znałem je, ale skoro mnie zapytał - a było to ok. 10 dni po przekazaniu tych danych do Eurostatu - powiedziałem, że muszę sprawdzić, jak duży był każdy z pięciu składników tej różnicy. Oczywiście na bieżąco znaliśmy wyniki budżetu państwa wg polskiej metodologii.
Oszukaliście nas. Jak rząd podniósł akcyzę na papierosy i benzynę, to głośno tłumaczyliście, że trzeba chronić biednych. Świetny PR. Teraz po cichu zlikwidowaliście rezerwę solidarności społecznej - ponad 1 mld zł.
- Rezerwa powstała na wypadek naprawdę poważnych zaburzeń. A na razie efekty kryzysu nie są tak dotkliwe.
Dopóki ludzie nie grzebią w śmietnikach, rząd może im nie pomagać?
- No, nie! Wydajemy dwieście kilkadziesiąt milionów złotych rocznie na cele społeczne.
Oszczędzacie na samotnych matkach, ubogich studentach.
- Została ograniczona rezerwa na Fundusz Alimentacyjny, a nie sam Fundusz Alimentacyjny. Rezerwa okazała się niepotrzebna, bo bezrobocie nie wzrosło tak, jak się obawialiśmy, i ludzie mogą te alimenty płacić. Na Fundusz Stypendialny jest 150 mln zł do końca roku. Tyle, ile trzeba.
Rząd wykonuje paniczne ruchy: dziwaczna akcja z dywidendą od PKO BP, pielgrzymki błagalne do prezydenta po zysk NBP...
- Dochodzimy do kresu możliwości oszczędzania bez zmiany ustaw. Prezydent z prawem weta jest de facto trzecią izbą parlamentu. Ponosi współodpowiedzialność za walkę z kryzysem, więc próbujemy go przekonać do sensownych działań.
Skoro bez ustaw się nie da, to czemu rząd nie ma propozycji ustaw naprawiających finanse. Reforma emerytur utknęła, KRUS - macie zrobić tylko kosmetykę, podniesienie wieku emerytalnego - czekacie na wieczne nigdy.
- Najpierw musimy wiedzieć, czy jest jakakolwiek szansa na przyjęcie takich ustaw. I dopiero co dokończyliśmy wielką reformę, wprowadzając emerytury pomostowe.
Może moglibyście przekonywać opozycję, by poparła reformy i obaliła z wami weto prezydenta.
- Trudno oczekiwać od opozycji, by brała na siebie polityczny ciężar wspierania rządu w walce z kryzysem. Za to prezydent jest konstytucyjnie współodpowiedzialny z powodu prawa weta. Nie może zachowywać się jak szef opozycyjnej partii.
Przerzucacie winę za zły stan finansów na prezydenta?
- Nie mówimy o winie za stan finansów, choć już postawione weta mają konkretne efekty finansowe. Chodzi raczej o współodpowiedzialność za przyszłość. Od niej pan prezydent nie ucieknie, póki piastuje ten urząd. Dlatego chcemy wiedzieć, jakie są zamiary prezydenta, bo jego doradcy mówią, że wszystkie nasze ustawy będą wetowane.