Biznes Ludzie Pieniądze

Rostowski dla "GW": Chcemy w NBP europejskich standardów

Rozmawiały Agata Nowakowska Dominika Wielowieyska
20.07.2009 , aktualizacja: 19.07.2009 21:03
A A A Drukuj
- Platforma jest ostatnim ugrupowaniem, które by chciało podnosić podatki, ale są rzeczy, jeszcze gorsze - mówi Jacek Rostowski, minister finansów
Jacek Rostowski, minister finansów
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Jacek Rostowski, minister finansów
Agata Nowakowska, Dominika Wielowieyska: Premier Tusk ma wciąż do pana zaufanie?

Jacek Rostowski: Jak najbardziej. Premier jest nawet bardziej radykalny w oszczędzaniu niż ja.

Opozycja mówi, że mylił się pan we wszystkich prognozach.

- Przyznaję się bez bicia. A kto się nie mylił?

Dowód na pańską niekompetencję. Unijny komisarz Almunia pyta: "Jacek skąd ten wyższy deficyt w 2008 r.?" A pan na to, że nie wie i musi sprawdzić.

- Deficyt okazał się, w ujęciu memorialnym używanym przez Unię, większy, niż szacowaliśmy. W pytaniu Almuni chodziło o to, jakie czynniki się na to złożyły. Znałem je, ale skoro mnie zapytał - a było to ok. 10 dni po przekazaniu tych danych do Eurostatu - powiedziałem, że muszę sprawdzić, jak duży był każdy z pięciu składników tej różnicy. Oczywiście na bieżąco znaliśmy wyniki budżetu państwa wg polskiej metodologii.

Oszukaliście nas. Jak rząd podniósł akcyzę na papierosy i benzynę, to głośno tłumaczyliście, że trzeba chronić biednych. Świetny PR. Teraz po cichu zlikwidowaliście rezerwę solidarności społecznej - ponad 1 mld zł.

- Rezerwa powstała na wypadek naprawdę poważnych zaburzeń. A na razie efekty kryzysu nie są tak dotkliwe.

Dopóki ludzie nie grzebią w śmietnikach, rząd może im nie pomagać?

- No, nie! Wydajemy dwieście kilkadziesiąt milionów złotych rocznie na cele społeczne.

Oszczędzacie na samotnych matkach, ubogich studentach.

- Została ograniczona rezerwa na Fundusz Alimentacyjny, a nie sam Fundusz Alimentacyjny. Rezerwa okazała się niepotrzebna, bo bezrobocie nie wzrosło tak, jak się obawialiśmy, i ludzie mogą te alimenty płacić. Na Fundusz Stypendialny jest 150 mln zł do końca roku. Tyle, ile trzeba.

Rząd wykonuje paniczne ruchy: dziwaczna akcja z dywidendą od PKO BP, pielgrzymki błagalne do prezydenta po zysk NBP...

- Dochodzimy do kresu możliwości oszczędzania bez zmiany ustaw. Prezydent z prawem weta jest de facto trzecią izbą parlamentu. Ponosi współodpowiedzialność za walkę z kryzysem, więc próbujemy go przekonać do sensownych działań.

Skoro bez ustaw się nie da, to czemu rząd nie ma propozycji ustaw naprawiających finanse. Reforma emerytur utknęła, KRUS - macie zrobić tylko kosmetykę, podniesienie wieku emerytalnego - czekacie na wieczne nigdy.

- Najpierw musimy wiedzieć, czy jest jakakolwiek szansa na przyjęcie takich ustaw. I dopiero co dokończyliśmy wielką reformę, wprowadzając emerytury pomostowe.

Może moglibyście przekonywać opozycję, by poparła reformy i obaliła z wami weto prezydenta.

- Trudno oczekiwać od opozycji, by brała na siebie polityczny ciężar wspierania rządu w walce z kryzysem. Za to prezydent jest konstytucyjnie współodpowiedzialny z powodu prawa weta. Nie może zachowywać się jak szef opozycyjnej partii.

Przerzucacie winę za zły stan finansów na prezydenta?

- Nie mówimy o winie za stan finansów, choć już postawione weta mają konkretne efekty finansowe. Chodzi raczej o współodpowiedzialność za przyszłość. Od niej pan prezydent nie ucieknie, póki piastuje ten urząd. Dlatego chcemy wiedzieć, jakie są zamiary prezydenta, bo jego doradcy mówią, że wszystkie nasze ustawy będą wetowane.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów