Agata Nowakowska, Dominika Wielowieyska: Czemu rząd nie ma propozycji ustaw naprawiających finanse. Reforma emerytur utknęła, KRUS - macie zrobić tylko kosmetykę, podniesienie wieku emerytalnego - czekacie na wieczne nigdy. Jacek Rostowski, minister finansów: Najpierw musimy wiedzieć, czy jest jakakolwiek szansa na przyjęcie takich ustaw. I dopiero co dokończyliśmy wielką reformę, wprowadzając emerytury pomostowe.
Może moglibyście przekonywać opozycję, by poparła reformy i obaliła z wami weto prezydenta. - Trudno oczekiwać od opozycji, by brała na siebie polityczny ciężar wspierania rządu w walce z kryzysem. Za to prezydent jest konstytucyjnie współodpowiedzialny z powodu prawa weta. Nie może zachowywać się jak szef opozycyjnej partii.
Przerzucacie winę za zły stan finansów na prezydenta? - Nie mówimy o winie za stan finansów, choć już postawione weta mają konkretne efekty finansowe. Chodzi raczej o współodpowiedzialność za przyszłość. Od niej pan prezydent nie ucieknie, póki piastuje ten urząd. Dlatego chcemy wiedzieć, jakie są zamiary prezydenta, bo jego doradcy mówią, że wszystkie nasze ustawy będą wetowane.
A co jeśli z zyskiem NBP się nie uda, a prezydent nie zgodzi się na zabranie pieniędzy armii? Będziemy mieli 50 mld zł deficytu? Wpadniemy w pułapkę zadłużenia w 2010 r.? Jeśli dług przekroczy 60 proc. PKB, rząd musi przedstawić budżet, w którym wydatki i dochody się równoważą. I trzeba będzie ciąć wszystko jak leci: emerytury, zasiłki, płace budżetówki. Czegoś takiego jeszcze w Polsce nie było. - Taki czarny scenariusz chyba nie grozi w 2010 r.
Ale za dwa lata tak? - Tak. Ale wierzę, że prezydent nie będzie działał na szkodę Polski. Gdyby nas zablokował, powinien - ma przecież inicjatywę ustawodawczą - sam coś zaproponować, co by uratowało nas przed tym zagrożeniem. Żarty się skończyły. Nie możemy powielać obecnego deficytu sektora finansów publicznych w nieskończoność.
Pełny wywiad z ministrem Jackiem Rostowskim można przeczytać w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"