19 procent - na tyle obliczają w Orlenie przerost zatrudnienia w stosunku do konkurencyjnych koncernów. Stąd w strategii firmy znalazło się założenie, że tę "personalną górkę" uda się w ciągu trzech-pięciu lat w jakiś sposób zniwelować. Optymalizacja zatrudnienia ma oznaczać lepsze wyniki ekonomiczne, efektywność i większą zdolność kredytową.
Od 2003 do 2008 roku Orlen realizował już program dobrowolnych odejść. W lipcu tego roku zaczęły działać trzy kolejne.
Im szybciej, tym więcej
Jeden to ponownie program odpraw emerytalnych. Dotyczy on pracowników PKN-u, którzy nabyli już prawo do emerytury, a z różnych powodów jeszcze na nią nie odeszli. Ci, którzy zdecydują się to zrobić tego lata, otrzymają od 18 do 27 tys. zł dodatkowej odprawy.
Jej ostateczna wysokość zależy od uprawnień emerytalnych oraz od terminu podjęcia decyzji. Im szybciej pracownicy zdecydują się na przejście emeryturę - tym większą otrzymają odprawę.
Drugi z programów dotyczy pracowników, którym przysługuje już emerytura pomostowa. Mają czas na składanie deklaracji opuszczenia Orlenu do końca listopada. Ale także w tym przypadku liczy się czas odejścia. Dodatkowa odprawa może wynieść od 13 do 36 tys. zł. Ale przysługuje tylko tym, którzy w chwili odejścia z Orlenu nie przepracowali w nim więcej niż 11 miesięcy od chwili nabycia praw do emerytury pomostowej.
Program odpraw rekompensacyjnych - dotyczy wszystkich pozostałych pracowników PKN-u. Ale warunków, które musi spełnić korzystający z tej furtki zmiany pracy, jest więcej. Z odpraw rekompensacyjnych mogą skorzystać osoby, które:
-- nie mogą skorzystać z dwóch pierwszych programów odejść,
-- nabędą prawa do świadczeń przedemerytalnych do końca 2049 roku,
-- zadeklarują w terminie chęć odejścia (mogą to zrobić do 25 sierpnia, ale jeśli złożą deklarację do 28 lipca - otrzymają wyższą odprawę),
-- uzyskają zgodę pracodawcy na rozwiązanie umowy o pracę (to zabezpieczenie przed odejściem wykwalifikowanej kadry i zakłóceniem produkcji).
Maksymalna odprawa rekompensacyjna (dla pracowników Orlenu, których staż pracy przekracza 20 lat) może wynieść aż 90 tys. zł. Ale każda odprawa będzie inna, bo zostanie indywidualnie wyliczona. W PKN-ie zaczęła się już akcja informacyjna, menedżerowie poszczególnych wydziałów mówią, na czym polega program dobrowolnych odejść. Są też wyznaczone punkty, w których każdy może sprawdzić i wyliczyć, ile w jego przypadku dokładnie wyniosłaby odprawa.
Nie mogliśmy się nie podpisać
Programy dobrowolnych odejść były konsultowane ze związkami zawodowymi. Mimo to niektórzy ze związkowców obawiają się, że będą one teraz nadużywane przez kierowników. Mogą oni nie informować, ale namawiać do odejścia lub naciskać.
Na razie jednak wszystko odbywa się spokojnie. Walenty Cywiński z zakładowej "Solidarności" przyznaje: - Program jest autorskim pomysłem zarządu. Nie mogliśmy się jednak pod nim nie podpisać. Nawet gdyby z propozycji chciała skorzystać zaledwie jedna osoba, nie możemy jej przeszkodzić. Zaczynają do nas natomiast docierać informacje, że pracownicy są zapraszani na rozmowy w cztery oczy. Na spotkaniach sugeruje się im, że lepiej, aby odeszli w tym roku, bo w następnym nie dostaną nic. Zwróciliśmy się już do prezesa zarządu z prośbą o wyjaśnienie tej sprawy.
Walenty Cywiński przyznaje, że nic nie wie na temat tego, ile osób już zadeklarowało chęć odejścia, ale podejrzewa, że mało.
Podobnie komentuje sytuację wiceszef związku pracowników ruchu ciągłego Krzysztof Barcikowski. - Nie wiemy jeszcze, ilu może być chętnych, ale podejrzewam, że łącznie odejdzie kilkadziesiąt osób - prognozuje. - W przypadku osób przechodzących na emeryturę dobrze oceniamy ten pomysł. W przypadku trzeciego programu mam mieszane uczucia. Z jednej strony powinniśmy bronić miejsc pracy, ale z drugiej co robić, jeśli ludzie z własnej woli odejdą?