Według nieoficjalnych informacji amerykańskich mediów
Microsoft może zapłacić Yahoo! nawet 3 mld dol. gotówką za przejęcie kontroli nad wyszukiwarką portalu. Dodatkowo ma zagwarantować, że będzie wypłacał spółce przez kilka lat konkretne kwoty (ich wysokość nie jest podawana).
Co zostanie dla Yahoo!? Największy portal internetowy odpuściłby walkę z
Google'em na rynku wyszukiwarek, skupiłby się za to na tradycyjnych banerach reklamowych sprzedawanych na swoich stronach, a także w serwisach należących do Microsoftu (chodzi głównie o domeny zgromadzone pod szyldem MSN).
Jak pisze BoomTown,
blog publikujący pod skrzydłami dziennika "The Wall Street Journal", grupa wysoko postawionych menedżerów Microsoftu pod koniec zeszłego tygodnia poleciała do siedziby Yahoo! w Dolinie Krzemowej, by dopiąć ostatnie kwestie związane z umową.
- Do dogrania zostały już tylko technologiczne kwestie - mówi anonimowe źródło zbliżone do rozmów. - Jeśli tym razem to nie wypali, to będzie koniec, ostatecznie się rozejdziemy - dodaje.
Podchody dwóch wielkich koncernów zdają się nie mieć końca. Saga zaczęła się jeszcze w lutym ub.r., gdy Microsoft zaproponował, że kupi Yahoo!. W punkcie kulminacyjnym negocjacji koncern Steve'a Ballmera wykładał na stół 47 mld dol., ale ofertę - jako zbyt nisko wyceniającą spółkę - odrzucono. Wydawało się, że obie strony nie usiądą już do stołu, tym bardziej że Yahoo! próbowało zawrzeć pakt reklamowy z Google'em (ostatecznie nie doszedł do skutku), a kolejne oferty Microsoftu Yahoo! konsekwentnie odrzucało. M.in. pod naciskiem udziałowców, niezadowolonych z wyniku rozgrywki z Microsoftem, z fotelu szefa ustąpił Jerry Yang, współzałożyciel Yahoo!.
Rozmowy z gigantem z Redmond wznowiła Carol Bartz, następczyni Yanga. W maju mówiła publicznie, że jakakolwiek współpraca wymagałaby partnera z "wielkimi rezerwami gotówki". Przyznawała też, że Yahoo! rozmawia "trochę" z Microsoftem, nie wdając się jednak w szczegóły.
Koncepcja przejęcia całego Yahoo! przez Microsoft ostatecznie upadła, obie spółki mają za to współpracować w segmencie e-reklamy. Dla obu taka współpraca byłaby korzystna - Yahoo! i Microsoft pozostają w cieniu Google'a. Według danych firmy ComScore Google miało 65 proc. udziałów w amerykańskim rynku wyszukiwarek. Na drugim miejscu uplasowało się Yahoo! z niespełna 20 proc., na trzecim - Microsoft (8,4 proc.). Na świecie ten dystans jest jeszcze większy.
Dla Yahoo! zastrzyk gotówki w wysokości kilku miliardów dolarów może okazać się bezcenny, bo ostatnie kwartały spółka kończyła pod kreską. A Microsoft, przejmując udziały Yahoo! w rynku, w końcu dostałby do ręki broń, którą mógłby pomieszać szyki Google. W dodatku dzięki współpracy obie spółki mogą znacznie obniżyć koszty prowadzenia biznesu w sieci (głównie ze względu na mniejsze wydatki na technologie).
Ani Microsoft, ani Yahoo! nie komentują doniesień medialnych.