Biznes Ludzie Pieniądze

Jak to jest z tym zyskiem NBP

dac
20.07.2009 , aktualizacja: 20.07.2009 20:23
A A A Drukuj
Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o zysku NBP, ale boicie się zapytać
ZOBACZ TAKŻE
1. Na czym zarabia i traci NBP?

NBP jest bankiem. Szczególnym, ale jednak bankiem - i podobnie jak zwykły bank zarabia na pośredniczeniu w operacjach finansowych (udziela pożyczek innym bankom, przyjmuje od nich lokaty itd.). Na tego rodzaju działalności w 2007 r. NBP zarobił na czysto ponad 4 mld zł. A jednak bank centralny w 2007 r. był pod kreską na ponad 12 mld zł. Jak to możliwe? To przez tzw. oficjalne aktywa rezerwowe (potocznie zwane rezerwami walutowymi), a konkretnie przez zmianę ich wartości.

2. Dlaczego rezerwy walutowe przynoszą tylko straty, a nie przynoszą zysków?

NBP trzyma w swoim skarbcu pieniądze stanowiące pokrycie dla emitowanej przezeń waluty, czyli złotego. Jak każdy rozsądny inwestor trzyma je w różnych instrumentach. Część w złocie, część w walutach obcych (przede wszystkim w dolarach, euro, funtach i dolarach australijskich). I to właśnie te walutowe zasoby stanowią najbardziej zmienny punkt bilansu NBP.

Dlaczego? Bo wartość walut wyrażana w złotych bardzo się zmienia. Na początku 2007 r. euro kosztowało ok. 3,82 zł - pod koniec roku już 3,58 zł. A zatem waluty i obligacje walutowe w skarbcu NBP na początku 2007 r. były warte (w złotych) o wiele mniej niż na koniec roku. Ten spadek wartości to tzw. koszty niezrealizowane z różnic kursowych, które obciążają bilans NBP. W 2007 r. wyniosły one aż 15 mld zł! I to właśnie one sprawiły, że bank miał w 2007 r. stratę.

A co się dzieje, kiedy nasza waluta się osłabia, czyli złotowa wartość zasobów walutowych rośnie? W księgach NBP powstaje "papierowy" zysk zwany przychodami niezrealizowanymi z różnic kursowych. Dlaczego "papierowy"? Bo jeśli NBP kupił na początku roku milion euro po 3,5 zł, a na koniec roku euro jest po 4,5 zł, to niby ma milion złotych zysku, ale by go rzeczywiście zrealizować, bank centralny musiałby sprzedać ponad 220 tys. euro. W ten sposób uszczupliłby rezerwy walutowe - zamiast miliona zostałoby mu niespełna 780 tys. euro. Dlatego właśnie, aby nie mydlić oczu, ten "papierowy" zysk na różnicy kursowej nie jest traktowany w bilansie NBP jako przychód faktyczny.

3. Rezerwa na różnice kursowe, czyli nasza polisa ubezpieczeniowa

Rezerwy walutowe NBP, przypomnijmy, to pokrycie dla naszej waluty. Bank centralny musi zabezpieczyć się przed ich niższą wyceną, tworząc tzw. rezerwę na różnice kursowe. Jeśli ma w danym roku zysk, to jego część odkłada na oddzielną kupkę, która ma "zasypać" ewentualną dziurę w bilansie wynikającą ze spadku wartością rezerw walutowych wyrażanych w złotych. Jaką część zysku na to przeznacza? O tym decyduje co roku Rada Polityki Pieniężnej, biorąc pod uwagę propozycję zarządu NBP oraz opinię o niej wyrażoną przez zewnętrznego audytora. Sama propozycja wysokości rezerwy uwarunkowana jest z kolei przez wielkość rezerw walutowych i ich aktualną strukturę, tendencje na rynkach walutowych itd.

W 2008 r. zysk NBP wyniósł zero złotych. Dlaczego? Kryzys wprawdzie mocno osłabił złotego (pod koniec 2008 r. euro kosztowało 4,17 zł) i rezerwy walutowe wyrażone w złotych były warte o wiele więcej niż na początku roku, ale ten "papierowy" zysk nie został potraktowany w bilansie NBP jako faktyczny przychód. Nadwyżkę finansową z pozostałej działalności banku centralnego RPP postanowiła przeznaczyć na zwiększenie rezerw na różnice kursowe.

4. Co się dzieje, gdy NBP ma zysk?

Wyobraźmy sobie, że mamy dobry rok: NBP zarobił na działalności bankowej, nie stracił na zmianach kursów walut, a RPP uznała, że na rezerwę kursową nie trzeba przeznaczać wszystkiego, co w bilansie NBP jest na plusie. Co wtedy się dzieje? Najpierw sprawdza się, czy NBP nie ma przypadkiem straty z poprzednich lat. Jeśli tak, to 5 proc. zysku musi pójść na jej pokrycie. Dopiero to, co zostanie, NBP przekazuje do budżetu państwa.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów