Burza pomiędzy rządem a Narodowym Bankiem Polskim wybuchła niemal dwa tygodnie temu. Premier Donald Tusk po spotkaniu z prezydentem Lechem Kaczyńskim powiedział, że jednym z pomysłów rządu na zalepienie dziury w
budżecie i niepodnoszenie podatków jest przekazanie do
budżetu ponad 10 mld zł z prognozowanego zysku NBP za 2009 r.
Wczoraj specjalną konferencję zwołał prezes NBP Sławomir Skrzypek. - Nieuprawnione jest szacowanie w połowie roku wysokości wyniku finansowego NBP, co próbował robić minister finansów i jego urzędnicy - powiedział Skrzypek. I dodał, że jeśli pod koniec roku NBP wypracuje zysk, to zgodnie z prawem 95 proc. z niego przekaże do budżetu państwa.
Przekazywanie zysku NBP do budżetu jest zapisane w ustawie o NBP. Problem w tym, że NBP w ostatnim roku zysku nie miał m.in. dlatego, że tworzył specjalną rezerwę, która miała na celu pokrycie ewentualnych zmian kursu złotego do walut obcych. Do tworzenia tej rezerwy NBP zmusiła uchwała Rady Polityki Pieniężnej z końca 2006 r.
Według ministra Rostowskiego do końca maja NBP zarobił 13,7 mld zł (tych informacji nie chciał jednak potwierdzić prezes Skrzypek, argumentując, że wyniki podaje się na koniec roku). - Obawiamy się, że prezes i zarząd NBP będą chcieli te realne zyski przeznaczyć na tworzenie przez bank rezerwy na ryzyko kursowe - powiedział w poniedziałkowym wywiadzie dla "Gazety" minister finansów Jacek Rostowski. - Tymczasem ta rezerwa powinna uwzględniać ok. 23 mld zł z niezrealizowanych zysków z różnic kursowych, które bank odnotował jeszcze w 2008 r. i z których wiele miliardów powinno pozostać na koniec 2009 r. - dodał. Zażądał, by NBP "prawidłowo zaksięgował zrealizowane - a nieniezrealizowane - przychody z różnic kursowych i innych operacji".
- Boleśnie odebraliśmy bezpodstawny, oszczerczy zarzut ministra, że NBP stosuje wybiórczo zasady rachunkowości. Gdyby to była prawda, to byłoby to złe świadectwo wystawiane nie tylko NBP, ale i audytorowi oraz Najwyższej Izbie Kontroli, które od lat wysoko oceniają realizację standardów rachunkowości w NBP - mówił podczas konferencji Skrzypek. Zarzucił też ministrowi finansów nieznajomość działania i rachunkowości NBP.
To nie koniec waśni. Minister Rostowski w wywiadzie dla "Gazety" argumentował, że prezes EBC rekomenduje utrzymywanie rezerwy kursowej na poziomie funduszy własnych banku, czyli w przypadku NBP - 1,5 mld zł. - W ten obszar EBC nie ingeruje. Trudno mi sobie wyobrazić, że EBC wskazywał, jaki poziom tych rezerw powinien występować w innych
bankach centralnych - tłumaczył wczoraj Skrzypek.
Prezes NBP zaapelował do rządu o dialog. - Wielokrotnie występowałem z propozycjami różnych form współpracy. Ten apel pozostaje cały czas aktualny - mówił Skrzypek.
- Ministerstwo Finansów jest otwarte na dialog z Narodowym Bankiem Polskim - zapewnił wczoraj w opublikowanym komunikacie wiceminister finansów Ludwik Kotecki. Ale dodał jednak, że wypowiedzi przedstawicieli NBP utwierdzają Ministerstwo Finansów w prezentowanym dotychczas stanowisku.