Publikowany od 14 lat ranking "Fortune" przedstawia największe światowe korporacje pod względem generowanego zysku. Wśród 500 największych firm świata najwięcej, aż 140, ma swoje siedziby w Stanach Zjednoczonych. Amerykańskich firm jest jednak w rankingu "Fortune" coraz mniej.
W górę listy pną się natomiast chińskie przedsiębiorstwa. Najwyżej, bo na 9. miejscu, sklasyfikowany jest chiński gigant petrochemiczny Sinopec, który cały czas zwiększa swoją ekspansję na świecie. AFP podaje, że tylko w czerwcu rafineria podpisała bardzo korzystne kontrakty w Iraku, Angoli i Kanadzie.
Prawie wszystkie z prezentowanych na liście "Fortune" chińskich firm są kontrolowane przez państwo (jedynym wyjątkiem jest produkująca stal Shagang Group, sprywatyzowana pięć lat temu). - Większość tych firm cieszy się w Chinach pozycją monopolisty i jest w dużej mierze finansowana przez państwo. Czy poradziłyby sobie, gdyby straciły swoją dominującą pozycję? To wątpliwe - skomentował dla agencji AFP Zhang Ming, ekonomista z Akademii Nauk Społecznych w Pekinie.
Jednak z drugiej strony ochrona państwa sprawia, że kontrolowane przez
Chiny korporacje mają znacznie mniejsze kłopoty w dobie kryzysu gospodarczego. A do tego należy dodać dynamicznie rozwijającą się gospodarkę (władze Chin szacują, że
PKB tego kraju wzrośnie w tym roku o 9 proc.). Eksperci wskazują też, że w ciągu najbliższych lat liczba chińskich firm na liście "Fortune" może zwiększyć się nawet trzykrotnie do 80-100 przedsiębiorstw. Wszystko z powodu konsolidacji mniejszych firm w wielkie, kontrolowane przez państwo koncerny.
Na czele listy "Fortune" znalazły się koncerny paliwowe i petrochemiczne: Royal Dutch Shell (lider rankingu), Exxon Mobil (2. miejsce), BP (4. miejsce), czy Total (6. pozycja). Na 3. miejscu w zestawieniu znalazł się Wall-Mart - światowy lider w handlu detalicznym.