W ślad za spadkiem dochodów
budżetu państwa z PIT i CIT zmniejszą się tegoroczne wpływy kas samorządów. Bo samorządy dostają z budżetu blisko połowę pieniędzy z PIT i 8 proc. z CIT.
W nowelizacji tegorocznego budżetu państwa rząd zapisał obniżkę dochodów z PIT o 14,5 proc. w stosunku wcześniejszych planów. - To oznacza, że o tyle zmniejszą się też dochody samorządów z tego tytułu - mówiła Teresa Blacharska, skarbnik UMP i Gdańska. Unia szacuje, że 12 tworzących ją dużych miast straci w ten sposób 1,375 mld zł. Najwięcej - przeszło pół miliarda złotych -
Warszawa, która ma największy budżet.
Z powodu mniejszych wpływów z CIT miasta stracą 177 mln zł.
Samorządy tracą też na zastoju na rynku
nieruchomości. Mniej transakcji to dla nich mniej pieniędzy z podatku od czynności cywilnoprawnych, który płacą nabywcy gruntu, domów i mieszkań. Unia szacuje, że związany z tym spadek dochodów 12 dużych miast wyniesie w tym roku łącznie 344 mln zł. O 210 mln zł mniej miasta dostaną też ze sprzedaży mienia komunalnego.
- Skutki spowolnienia w największym stopniu dotkną duże miasta, bo niemal połowa ich budżetów pochodzi właśnie z PIT, CIT i ze sprzedaży mienia - mówił Mirosław Czekaj, skarbnik Warszawy. Unia szacuje, że "jej" miasta stracą w ten sposób przeszło 2 mld zł, czyli 7 proc. swoich budżetów.
Większość miast zrezygnowała z podwyżek płac i zamroziła etaty. Niektóre tną wydatki na promocję, kulturę i sport. Słabiej sponsorują policję i straż pożarną. Ograniczają też inwestycje. Niektóre skupiają się tylko na tych inwestycjach, które współfinansuje UE. Pozostałe odkładają na kolejne lata. Chodzi np. o sale gimnastyczne, baseny i drogi lokalne. Według Adamowicza kryzys to jednak dobry czas na inwestycje. - Teraz można taniej wybudować drogę. Ceny też zjechały w dół - tłumaczył.
UMP zaapelowała do rządu i Sejmu o wykreślenie z ustawy o podatkach i opłatach lokalnych ulgi w podatku od nieruchomości. - Ten podatek jest w całości dochodem gmin. To one powinny decydować, czy stać je na ulgi. Bardzo nam się nie podoba, że Sejm je nam narzucił - mówił Paweł Adamowicz. Unia chciałaby też przebudowy systemu wydatków na oświatę. Dziś to potężny kawałek budżetów samorządów. Muszą utrzymywać szkoły nawet tam, gdzie jest mało uczniów. - A nauczyciele są jedną z nielicznych grup, która mimo kryzysu dostanie podwyżki - mówił Adamowicz.