Masz problem z biurem podróży? Odwołano Twoją wycieczkę? Utkwiłeś w zagranicznym kurorcie? Pisz: wakacje@gazeta.pl
>
Od piątkowego bankructwa warszawskiego Kopernika w branży turystycznej wrze. Wycieczki do Egiptu i Tunezji w Koperniku wykupiło ok. 3 tys. osób. Nawet 750 z nich utknęło za granicą. Biuro, wiedząc o swej trudnej sytuacji finansowej, jeszcze na dzień przed ogłoszeniem bankructwa wysłało do Tunezji 150 turystów.
W poprzednich latach po bankructwie konkurenta pozostałe biura zarzekały się, że to pojedynczy przypadek. Teraz zmieniły ton: - To dopiero początek, w najbliższym czasie czekają nas kolejne plajty - przyznaje prezes jednego z większych biur podróży. Jego zdaniem zagrożone upadłością nie są wcale najmniejsze biura, ale te średniej wielkości, które wysyłają za granicę dziesiątki tysięcy turystów. - To one najmocniej odczuwają kryzys - dodaje.
- Sytuacja jest trudniejsza - przyznaje Wiesław Piegat z Warszawskiej Izby Turystyki. Według niego biura podróży mają problemy, bo Polacy oszczędzają na wakacjach. Z badań firmy Sedlak & Sedlak wynika, że prawie jedna czwarta pracujących Polaków rezygnuje w tym roku z wakacji. To dwa razy więcej niż rok temu. Ci, którzy wyjeżdżają, skracają planowany czas urlopu. Jeszcze rok temu prawie jedna trzecia ankietowanych zapowiadała, że wyjedzie na dwa tygodnie. Tego lata takiej samej odpowiedzi udzielił już tylko co czwarty.
- Dwa ostatnie lata były rewelacyjne dla branży turystycznej, cały rynek rósł o 40-50 proc. rocznie - mówi Jacek Dąbrowski z biura podróży Triada. Tylko w ubiegłym roku z biurami podróży za granicę wyjechała rekordowa liczba ok. 2,5 mln turystów. Na tej fali część firm zbyt optymistycznie podeszła do tegorocznych wakacji. - Kiedy wiosną ubiegłego roku operatorzy podpisywali umowy np. z hotelami, nikt jeszcze nie myślał o kryzysie w naszej branży - tłumaczy Dąbrowski.
Początek roku nie był jeszcze najgorszy. Oferty "First minute", czyli kupowane z dużym wyprzedzeniem, sprzedawały się bardzo dobrze. - Już wszyscy mówili o kryzysie, ale nie było go widać - mówi Dąbrowski.
Z powodu mniejszego zainteresowania część firm asekuracyjnie zredukowała liczbę połączeń czarterowych i miejsc w hotelach. - Inne, kierując się ubiegłorocznymi wynikami, nie zmieniły planów i wpadły w pułapkę - mówi Piegat. Z każdym tygodniem coraz trudniej było im negocjować zmianę warunków z liniami lotniczymi i zagranicznymi hotelami.
Sprzedaż siadła w maju, a operatorzy zostali z podpisanymi umowami. Chcąc przyciągnąć klientów, część biur zaczęła sprzedawać wycieczki po niższych cenach. - Często nawet poniżej kosztów, a to musi się prędzej czy później odbić się na ich kondycji finansowej - uważa Dąbrowski.
Biura budowały piramidę finansową: klient kupował wycieczkę np. na sierpień, a faktycznie płacił za wakacje osoby wyjeżdżającej wcześniej. - To bardzo ryzykowne, bo w końcówce sezonu taka firma nie będzie miała z czego finansować kolejnych wyjazdów - mówi Dąbrowski. Jego zdaniem kolejnych bankructw biur podróży możemy spodziewać się w drugiej połowie sierpnia. Wtedy czeka je największy sprawdzian. Te, które mają odpowiednie kapitały własne, uzupełnią niedobory. Pozostałe będą musiały upaść.