Na wieść o tym inwestorzy na giełdach zaczęli kupować akcje, bo prowadzą grę obstawiając koniec kryzysu.
Właściciela zmieniło 4,89 mln domów, co oznacza skok o 3,6 proc., z grubsza dwa razy większy niż prognozowali analitycy. W transakcjach na rynku
nieruchomości domy z drugiej ręki stanowią ok. 85 proc.
Amerykanie decydują się teraz na zakupy domów z kilku powodów. Po pierwsze bardzo mocno spadły ceny, do czego walnie przyczyniły się aukcje domów zajętych przez banki za niespłacone kredyty. W ten sposób w Ameryce domy straciło aż 1,5 mln rodzin. Po drugie do zakupów zachęca ulga podatkowa zafundowana przez administrację prezydenta Obamy - każdy kupujący swój pierwszy dom dostaje 8 tys. dol.
To już kolejne budujące dane z amerykańskiego rynku nieruchomości. W zeszłym tygodniu podano, że liczba nowych budów w czerwcu wzrosła o 3,6 proc. (miesiąc do miesiąca), a liczba pozwoleń na budowę aż o blisko 9 proc. Szczególnie ważne są pozwolenia, bo są one prognostykiem dla koniunktury na kolejne miesiące.
Perspektywy dalszej poprawy na rynku nieruchomości psują coraz bardziej niepokojące dane z
rynku pracy. Niepewność o miejsca pracy hamuje decyzje o zakupach. W zeszłym tygodniu znowu wzrosła (do 554 tys.) liczba osób po raz pierwszy pobierających zasiłek. Bez pracy pozostaje w
USA już 6,883 mln ludzi, co oznacza nowy historyczny rekord od początku badań w 1967 r. Stopa
bezrobocia wynosi rekordowe 9,5 proc.