- Według dostępnych nam danych możemy wstępnie ocenić, że szacunek dynamiki
PKB w drugim kwartale może nie odbiegać istotnie od tego, co miało miejsce w pierwszym kwartale - powiedziała podczas czwartkowej konferencji prasowej Halina Dmochowska, wiceprezes Głównego Urzędu Statystycznego. W I kw. polska gospodarka należała do najszybciej rozwijających się w całej Unii Europejskiej, choć tempo wzrostu wyniosło ledwie 0,8 proc. Oficjalne dane za II kw. poznamy jednak dopiero pod koniec sierpnia.
Jeszcze kilka miesięcy temu ekonomiści sądzili, że w II kw. nasza gospodarka się skurczy. Ale kolejne napływające dane napawały lekkim optymizmem. Nieco lepsza od prognoz ekonomistów okazała się czerwcowa
produkcja przemysłowa, która spadła o 4,3 proc. w skali roku. Wczoraj GUS podał, że
sprzedaż detaliczna wzrosła o 0,9 proc., znowu nieco lepiej od oczekiwań (chociaż licząc w cenach stałych, czyli po wyeliminowaniu wzrostu cen, sprzedaż kolejny miesiąc z rzędu spadała - tym razem o 0,7 proc.).
Licząc w skali roku, w czerwcu o 9,7 proc. spadła sprzedaż paliw, o 8,6 proc. samochodów i części. Nieco słabiej niż w poprzednich miesiącach rosła sprzedaż żywności - o 2,7 proc. Ale ciągle w dwucyfrowym tempie rosła sprzedaż farmaceutyków, odzieży i obuwia.
- Największy pesymizm już odszedł. Jest szansa, że w II kw. będziemy mieli wzrost - mówi Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego. Ekonomiści
BRE Banku podnieśli nawet swoje prognozy wzrostu gospodarczego w Polsce - na II kw. przewidują 1,2-proc. wzrost, a w całym roku - 1-proc.
Bardziej pesymistyczny jest resort finansów, który szacuje wzrost w II kw. na 0,1-0,3 proc. - Jest zbyt wcześnie i zbyt mało danych, by mówić o początku końca spowolnienia gospodarczego - napisał w komentarzu wiceminister finansów Ludwik Kotecki. Jego zdaniem nie potwierdza się jednak teza, że spowolnienie w Polsce przyjdzie 1-2 kwartały później niż na świecie.
Piotr Kalisz jednak przekonuje: - Dopiero czeka nas pogorszenie konsumpcji. Rynek pracy z opóźnieniem ma przełożenie na
wzrost gospodarczy.
Według analityków BZ WBK dynamika konsumpcji prywatnej w II kw. spadła do 2 proc. z 3,3 proc. zanotowanych w I kw. tego roku.
Bezrobocie w Polsce co prawda sezonowo spada z powodu większego zapotrzebowania na pracowników w rolnictwie i budownictwie, ale spadek jest niższy niż w ubiegłych latach. Według Głównego Urzędu Statystycznego stopa bezrobocia rejestrowanego w czerwcu wynosiła 10,7 proc., zdaniem ekonomistów do końca roku wzrośnie jednak do około 13 proc.