Od ubiegłotygodniowej plajty warszawskiego Kopernika w branży turystycznej wrze. Biuro, wiedząc o swej trudnej sytuacji finansowej, jeszcze dzień przed ogłoszeniem bankructwa wysłało do Tunezji 150 turystów. W sumie za granicą utknęło nawet 750 jego klientów. - To dopiero początek, w najbliższym czasie czekają nas kolejne plajty - mówi "Gazecie" prezes jednego z dużych biur podróży.
Sprawdziliśmy zadłużenie biur turystycznych w bazie niesolidnych dłużników prowadzonych przez Biuro Informacji Gospodarczej (BIG). Najwięcej firm znajduje się w Krajowym Rejestrze Długów - 93. Łączna kwota ich zaległości to ponad 2,1 mln zł. - To zarówno duzi gracze, jak i mniejsze, działające lokalnie biura - zdradza "Gazecie" Andrzej Kulik, rzecznik KRD. Najmniejsza zaległość to 218 zł, największa -przeszło 140 tys. zł. - O ile ta pierwsza kwota jest bez znaczenia, to gdy zaległość sięga 140 tys. zł, już bym się temu biuru bacznie przyglądał - dodaje Kulik. W bazie InfoMonitora są 62 firmy zadłużone na 1,7 mln zł. W Europejskim Rejestrze Informacji Finansowej - 33 biura i agencje zalegają na 400 tys. zł.
"Gazeta" skontaktowała się z kilkoma właścicielami firm umieszczonych w rejestrach dłużników. Ci, którzy zgodzili się z nami rozmawiać, zaprzeczyli, żeby mieli jakiekolwiek długi. - To nie jest duże zadłużenie, co nie oznacza, że problemu nie ma - uspokaja Tomasz Dziedzic z Instytutu Turystyki. Podkreśla, że 2 mln zł (zarejestrowane w KRD) to wpłaty za wycieczki od raptem 2 tys. turystów.
W tym roku branża turystyczna ma szczególnie trudną sytuację. Ostatnie lata były dla nich rewelacyjne - oferty wakacyjne schodziły na pniu, a rynek rósł o 40-50 proc. rocznie. Na tej fali część firm zbyt optymistycznie podeszła do tegorocznych wakacji. Zarezerwowały za dużo miejsc w hotelach i liniach lotniczych. I gdy okazało się, że nie ma chętnych - było już za późno, nikt nie chciał z nimi renegocjować umów.
Najgorszy był maj. W niektórych firmach sprzedaż spadła nawet o połowę. Niestety lepiej już nie będzie.
Z badań firmy Sedlak & Sedlak wynika, że prawie jedna czwarta pracujących Polaków rezygnuje w tym roku z wakacji. To dwa razy więcej niż rok temu. Ci, którzy wyjeżdżają, skracają planowany czas urlopu. Jeszcze rok temu prawie jedna trzecia ankietowanych zapowiadała, że wyjedzie na dwa tygodnie. Tego lata takiej samej odpowiedzi udzielił już tylko co czwarty.
Chcąc przyciągnąć klientów, biura zaczęły sprzedawać wycieczki po niższych cenach, często nawet poniżej kosztów. Budowały w ten sposób piramidę finansową - klient kupował wycieczkę np. na sierpień, a faktycznie płacił za wakacje osoby wyjeżdżającej wcześniej. - To bardzo ryzykowne, bo w końcówce sezonu taka firma nie będzie miała z czego finansować kolejnych wyjazdów - komentuje Jacek Dąbrowski z biura podróży Triada. Jego zdaniem kolejnych bankructw biur podróży możemy spodziewać się w drugiej połowie sierpnia. Kończy się sezon i jeśli w kasie nie mają gotówki, nie będą miały czym zapłacić.
Biuro podróży czy agencję turystyczną w BIG może sprawdzić każdy. Potrzebna jest tylko kserokopia dowodu osobistego lub paszportu, bo biura mają obowiązek weryfikacji danych osób korzystających z ich bazy. Po zalogowaniu się do systemu wystarczy podać numer identyfikacji podatkowej (NIP) konkretnego biura czy agencji, która nas interesuje. Można też szukać np. po numerze REGON. Koszt to ok. 25-40 zł. - Lepiej wydać taką kwotę, niż potem tracić na urlopie nerwy albo kilka czy kilkanaście tysięcy złotych na wyjazd, który nie dojdzie do skutku - przekonuje Kulik.
Zdaniem Dziedzica jeśli zobaczymy w bazie niesolidnych dłużników, że wielkie biuro podróży ma dług wysokości 200 zł to możemy się tym nie przejmować. Ale jeśli małe biuro zalega z 200 tys. zł, to lepiej nie kupować tam wycieczki.
W poniedziałek poradnik: jak wybrać biuro podróży, co zrobić, kiedy za granicą zostaniesz na lodzie, i dyżur eksperta. Na pytania czytelników odpowiadać będzie Wiesław Piegat z Warszawskiej Izby Turystyki w poniedziałek w godz. 11.30-13 pod nr telefonu 0 22 444 40 94.