Biznes Ludzie Pieniądze

Turyści zrzucą się na bankrutujące biura podróży?

Sylwia Śmigiel, Marcin Bojanowski
27.07.2009 , aktualizacja: 27.07.2009 20:45
A A A Drukuj
Czy turyści zrzucą się na specjalny fundusz, który będzie wypłacał odszkodowania klientom bankrutujących biur podróż? - Zapłacą euro więcej, ale nie będą musieli się martwić, że na wakacjach zostaną na lodzie - przekonują biura podróży.
Oszukani turyści będa domagali sie odszkodowania za przerwane wakacje
Fot. Wydarzenia Polsatu
Oszukani turyści będa domagali sie odszkodowania za przerwane wakacje
ZOBACZ TAKŻE
Od plajty warszawskiego Kopernika w branży turystycznej wrze. Biuro, choć było w trudnej sytuacji finansowej, jeszcze dzień przed ogłoszeniem bankructwa wysłało do Tunezji 150 turystów. Za granicą utknęło blisko 750 jego klientów. "Gazeta" ustaliła w zeszłym tygodniu, że nawet 100 biur podróży i agencji turystycznych ma kłopoty ze spłatą długów. Bankom, ubezpieczycielom i firmom telekomunikacyjnym zalegają na ponad 2 mln zł. - To może się skończyć dalszymi bankructwami - alarmowali eksperci.

Jak uniknąć kolejnych problemów z padającymi biurami? - Stwórzmy fundusz gwarancyjny - proponuje Polska Izby Turystyki. Na Fundusz Zabezpieczeń Turystycznych zrzuciliby się wszyscy klienci biur podróży. - Do każdej wycieczki dopłacaliby nie więcej niż 1 euro - mówi Jan Korsak, prezes Polskiej Izby Turystycznej.

W ciągu roku biura sprzedają 2,5 mln wycieczek. Po obecnym kursie euro dałoby to ponad 10 mln zł rocznie. Z tych pieniędzy byłyby m.in. wypłacane odszkodowania dla klientów biur, które splajtują. Fundusz płaciłby też za powroty do domów turystów, którzy wyjechali na wycieczkę i zostali na lodzie. - Dzięki temu nie doszłoby do powtórki z Kopernika - zapewnia Paweł Niewiadomski, wiceprezes Izby.

Teraz koszty ściągnięcia turystów do kraju ponosi towarzystwo ubezpieczeniowe, w którym biuro wykupiło polisę. Z reguły koszty są tak duże, że ubezpieczycielowi nie wystarcza już pieniędzy na wypłaty całości odszkodowań dla turystów. Np. po bankructwie biura Open Travel w 2006 r. jego klienci dostali od firmy ubezpieczeniowej jedynie 500-700 zł, mimo że często za wycieczkę płacili po kilka tysięcy złotych.

Swoje propozycje Izba przekazał Ministerstwu Sportu i Turystyki. - Potrzebujemy czasu na zapoznanie się z nimi - mówi Małgorzata Pełechaty, rzeczniczka resortu. Biura podróży liczą, że wprowadzenie funduszu gwarancyjnego uchroni je przed podniesieniem obowiązkowej składki ubezpieczeniowej, której wysokość wyznacza w rozporządzeniu Ministerstwo Sportu i Turystyki. Teraz płacą 6 proc. od obrotów, ministerstwo chce podnieść składkę do 12 proc. - Tak duża podwyżka drastycznie podniosłaby koszt wycieczek, zamknęła rynek dla małych firm, a nieuczciwych i tak nie wyeliminowała - przekonuje Paweł Niewiadomski, wiceprezes PIT.

Biura przekonują, że takie rozwiązanie sprawdziło się w innych krajach - m.in. w Holandii, Danii i Niemczech. W Holandii działalność biur podróży podobnie jak w Polsce zabezpieczają gwarancje bankowe lub ubezpieczycieli. Kilka lat temu wprowadzono też fundusz. Przy kupnie wycieczki turysta płacił dodatkowo około 1 euro. Obecnie w funduszu jest już tyle pieniędzy, że opłatę zniesiono. Składki płacą wyłącznie klienci nowo powstałych biur.

Poza zbieraniem składek fundusz prowadziłby też rejestr biur turystycznych i monitorował ich sytuację finansową. Teraz zajmują się tym urzędy marszałkowskie. Informacje o ich finansach mają jedynie urzędy skarbowe i towarzystwa ubezpieczeniowe (zwykle sprawdzają je raz do roku). Do publicznej wiadomości podają je jedynie spółki giełdowe. - Kiedy pojawia się informacja, że biuro ma problemy, nie możemy nic zrobić - rozkłada ręce Niewiadomski.

Jeśli biuro wpadłoby w tarapaty, ubezpieczyciel mógłby zażądać wyższych gwarancji, a nawet wystąpić o zakaz sprzedaży wycieczek. Miałoby to wyeliminować tworzenie przez biura piramidy finansowej: klient, płacąc za swoją wycieczkę, faktycznie opłaca wakacje osoby wyjeżdżającej wcześniej. W efekcie pod koniec sezonu firma nie ma z czego finansować kolejnych wyjazdów i upada. Tak było w przypadku biur Open Travel.

Część biur jest przeciw dodatkowym opłatom. - Mamy podnosić ceny wycieczek, żeby zrzucać się na oszustów? - oburza się przedstawiciel jednego z dużych biur podróży. Chce pozostać anonimowy, żeby nie narażać się Izbie. - Jak chce się grać w tej drużynie, trzeba płacić - odpowiada Stanisław Piśko, wiceprezes PIT. Według niego żadne biuro nie może mówić, że jego problem bankructwa nie dotyczy.

Pomysł utworzenia specjalnego funduszu popierają towarzystwa ubezpieczeniowe. - Zwiększy to bezpieczeństwo klientów biur podróży - uważa Jan Grzegorz Prądzyński, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń. Jego zdaniem trzeba zaostrzyć kryteria przyznawania licencji na prowadzenie biur podróży. - Zwłaszcza dla operatorów zagranicznych wycieczek organizowanych dla dziesiątek tysięcy klientów - dodaje.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów