W momencie ogłoszenia upadłości w połowie września ubiegłego roku, długi
Lehman Brothers przekraczały 700 mld dolarów i były o ok. 100 mld dolarów większe od wartości majątku banku.
Biznesy Lehman Brothers zostały rozprzedane: północnoamerykański trafił w ręce brytyjskiego Barclays, a Europejski - do japońskiej Nomury.
Swoje pieniądze w papiery Lehman Brothers ulokowali też polscy inwestorzy. Głośno było przede wszystkim o zamożnych klientach Citi Handlowy, którzy na początku ubiegłego roku kupili obligacje Lehman Brothers. Skusiło się na nie ok. 200 osób, w tym wielu przedsiębiorców, którzy kupili papiery warte 15 mln zł.
Teraz - jak poinformował w piątek "Newsweek" - Citi musi tłumaczyć się z tego przed funkcjonariuszami
Centralnego Biura Śledczego. Mają sprawdzić, czy w czasie, gdy klienci kupowali papiery Lehmana, bank wiedział o jego kłopotach finansowych. W rozmowie z "Newsweekiem" prokurator Renata Mazur wyjaśnia, że Biuro prowadzi śledztwo karne z art. 286 kodeksu karnego, który mówi o oszustwie.
Aż do połowy września ubiegłego roku międzynarodowe
agencje ratingowe przypisywały papierom banku Lehman Brothers bardzo wysokie oceny: na dzień przed bankructwem
Fitch miał dla jego obligacji rating A+, a
Moody's - A2. Potem drastycznie obniżyły ratingi - odpowiednio do CCC i B3. Kilka miesięcy przed swoim bankructwem bank został uhonorowany kilkunastoma nagrodami przez prestiżowe media, a tygodnik "BusinessWeek" zaliczył go - po raz trzeci z rzędu - do "złotej pięćdziesiątki firm mających najlepsze wyniki".