Biznes Ludzie Pieniądze

Spadną ceny, mieszkania zaczną się sprzedawać

Marek Wielgo
28.07.2009 , aktualizacja: 28.07.2009 10:52
A A A Drukuj
Co może rozruszać rynek mieszkaniowy w Polsce? Chyba tylko dalszy spadek cen o 15-20 proc. - twierdzą analitycy. "Gazeta" dowiedziała się, że jesienią ruszą aukcje, na której ceny wywoławcze będą niższe nawet o 40 proc.!
Mieszkanie
Fot. Wojciech Surdziel / AG Fot. Wojciech Surdziel / AG
Mieszkanie
Ile metrów kwadratowych za przeciętny kredyt
Ile metrów kwadratowych za przeciętny kredyt

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Czteroosobowa rodzina o miesięcznym dochodzie netto 3,5 tys. zł może dziś liczyć na kredyt złotowy w wysokości 211 tys. zł - policzyli analitycy Expandera, sprawdziwszy 23 banki. - To o 15 tys. zł więcej niż w grudniu 2008 r. - mówi Jarosław Sadowski z Expandera. Jednak równocześnie przypomina, że siedem miesięcy temu zdolność kredytowa tej rodziny wynosiła 272 tys. zł, a jeszcze rok wcześniej - aż 313 tys. zł.

Jakie mieszkanie mogła kupić owa czteroosobowa rodzina za ten kredyt? Ceny, podobnie jak zarobki, są bardzo zróżnicowane. W Expanderze przyjęto średnie ceny ofertowe mieszkań z serwisu ogłoszeniowego Szybko.pl. Np. w Warszawie za kredyt w wysokości 211 tys. zł można obecnie kupić niespełna 26 m kw. mieszkania po 8,2 tys. zł za metr, a w Poznaniu - 44 metry, po ok. 5,7 tys. zł.

W porównaniu z grudniem ubiegłego roku widać postęp, bo wówczas było to odpowiednio: 22 i 33 m kw. Nie dość, że dostępny kredyt był wtedy mniejszy, to na dodatek - ceny wyższe. Wciąż jednak siła nabywcza Polaków na rynku mieszkaniowym nie dorównuje tej z czasów początku boomu. W pierwszej połowie 2007 r. ceny mieszkań były już wysokie, a mimo to nasza przykładowa rodzina mogła sobie pozwolić na 36 m kw. w stolicy i 49 m kw. w Poznaniu.

Sprzedaż nowych mieszkań była wtedy rekordowa. Firma Reas policzyła, że deweloperzy sprzedali ich w Warszawie, Krakowie, Łodzi, we Wrocławiu, w Poznaniu i Trójmieście łącznie blisko 21,6 tys. Dla porównania w czasie dwóch kwartałów na przełomie tego i ubiegłego roku - niespełna 8,8 tys.

Choć w końcówce 2007 r. dostępność mieszkań, czyli relacja ich cen do wysokości kredytu, zaczęła się gwałtownie pogarszać, chętnych wciąż było wielu. Część mieszkań kupowali wówczas inwestorzy, także zagraniczni. Ponadto rosła gospodarka, a wraz z nią dochody i optymizm Polaków. Analityk Open Finance Emil Szweda zwracał uwagę na wzrost zamożności Polaków wynikający z hossy giełdowej. Dopiero gdy jesienią 2008 r. wybuchł kryzys finansowy i banki przykręciły kurek z kredytami, okazało się, że na tak drogie mieszkania mogą sobie pozwolić nieliczni.

Ceny zaczęły spadać, ale ruch na rynku, choć widać oznaki poprawy, wciąż jest mały. Na większy gest banków zdaniem analityków nie ma co liczyć. "Ze względu na oczekiwany wzrost bezrobocia istnieje duże prawdopodobieństwo, że jesienią o kredyt hipoteczny może być jeszcze trudniej. Wprawdzie sytuacja na rynkach wydaje się stabilizować, lecz bankom kryzys może jeszcze długo odbijać się czkawką" - czytamy w najnowszym raporcie Open Finance.

- Na wzrost dochodów też się nie zanosi - dodaje Jarosław Sadowski z Expandera. Według niego dostępność mieszkań może jednak poprawić dalszy spadek cen.

I rzeczywiście, deweloperzy, którzy spuścili z tonu, nie mają problemu ze sprzedażą mieszkań. Zwłaszcza jeśli są już one gotowe. Według Reasa w drugim kwartale sprzedali oni prawie 5,8 tys. lokali, czyli o blisko jedną trzecią więcej niż w pierwszym.

Jednak - jak wynika z danych Expandera - żeby dostępność mieszkań była porównywalna przynajmniej do tej sprzed dwóch lat, średnia cena mieszkań musiałaby spaść jeszcze o co najmniej 15-25 proc. Np. w Warszawie z 8,2 tys. do ok. 6-7 tys. zł za m kw., zaś w Poznaniu - z 5,7 tys. do 4,5-5 tys. zł za metr.

Czy to realne? Być może przekonamy się o tym już jesienią, kiedy zaczną się aukcje mieszkaniowe organizowane przez firmę doradczą Colliers International. Zaprosiła ona do współpracy jeden z największych amerykańskich domów aukcyjnych - Rick Levin & Associates. - Takie aukcje od wielu lat są popularne w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii i Australii - zapewnia Tatiana Kałużniacka z Colliersa. U nas pierwsza odbędzie się w Warszawie, a później także w innych największych miastach.

Jak taka aukcja ma wyglądać? - Odbywać się ona będzie na żywo, w domu aukcyjnym i w obecności notariusza - odpowiada Paweł Hardej, dyrektor działu aukcyjnego w Colliers International Poland. I zapewnia, że ceny wywoławcze zawsze będą niższe od dotychczasowych cen ofertowych. O ile? - Nawet o 40 proc. W przeciwnym razie nikt nie wziąłby udziału w aukcji - mówi Hardej, który ostatnio przebywał w USA i dziwi się, że mieszkania w Polsce są tak drogie w stosunku do dochodów.

Lista wystawianych mieszkań i domów będzie ogłaszana wcześniej, by potencjalni nabywcy mogli je obejrzeć w czasie dni otwartych. Ci, którzy upatrzą sobie mieszkanie, będą mogli wziąć udział w aukcji po zarejestrowaniu się i wpłaceniu notariuszowi opłaty, która w przypadku mieszkań wyniesie od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Oczywiście osoba, która przegra licytację odzyska te pieniądze. A jaką prowizję wezmą organizatorzy aukcji. - Kupujący płacą zwykle minimum 2,5 proc. wartości nieruchomości - wyjaśnia Hardej. Według niego, mieszkania na aukcji będą wystawiali nie tylko deweloperzy, ale także np. komornicy

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów