Nowy telefon Pre to dla Palma "być albo nie być". Do jego opracowania spółka ściągnęła z
Apple'a współtwórcę iPoda Jona Rubinsteina. Analitycy chwalą Pre, choć pod względem sprzedaży daleko mu do wyników
iPhone'a. Według szacunków firmy RBC Capital Markets Palm sprzedał przez pierwszy miesiąc 325-375 tys. Pre. Dla porównania: Apple w trzy dni sprzedało ponad milion egzemplarzy nowego iPhone'a 3G S.
Rubinstein to niejedyny element łączący Palma i iPhone'a. Tuż przed debiutem Pre okazało się, że potrafi on dogadać się z programem iTunes, który pozwala kopiować muzykę, zdjęcia i filmy na urządzenia Apple'a oraz dokonywać zakupów online. Okazało się, że Pre potrafi to samo co iPody i iPhone'y: za pomocą iTunes też można przerzucać na niego muzykę czy filmy z komputera albo z internetowego sklepu Apple'a iTunes.
Apple się to nie spodobało, bo iTunes to trzon całego ekosystemu zbudowanego przez Apple'a. Dwa tygodnie temu spółka wypuściła łatkę do iTunes, blokując Pre możliwość współpracy. W efekcie kurs akcji Palma spadł następnego dnia rano o ponad 3 proc.
Ale Palm nie dał za wygraną. "Och, i jeszcze jedno. Nowa wersja Palm webOS 1.1 znów umożliwia synchronizację Palma z iTunes" - piszą w
blogu pracownicy Palma, nawiązując do słynnych wystąpień szefa Apple'a Steve'a Jobsa, który najważniejsze produkty prezentuje na samym końcu, mówiąc "Och, i jeszcze jedno".
- Palm uważa, że użytkownicy powinni mieć możliwość korzystania z muzyki czy filmów niezależnie od urządzeń czy serwisów - tłumaczy Leslie Letts, rzecznik spółki.
Apple na razie nie komentuje sprawy, ale nie tylko spółce Jobsa ten ruch się nie podoba. - Mówiąc szczerze, wolelibyśmy, by Palm reagował nieco bardziej profesjonalnie i dojrzale - napisał w blogu Shaw Wu, analityk Kaufman Bros. - Hakowanie oprogramowania innej spółki po to, by umożliwić jego działanie na własnym urządzeniu, to nie jest dobry model biznesowy w długim okresie, zwłaszcza dla spółki giełdowej.