Millennium zdołało zakończyć drugi kwartał na plusie. Skromnym - od kwietnia do czerwca zarobił 8,9 mln zł, a przez całe pierwsze półrocze - nieco ponad 22 mln zł, czyli 10-krotnie mniej niż w pierwszej połowie ubiegłego roku. Ale i tak poradził sobie lepiej niż oczekiwali tego
analitycy bankowi, którzy prognozowali, że drugi kwartał Millennium zakończy - tak jak BRE Bank - pod kreską. Oczekiwali minimalnej straty 0,8 mln zł. Najwięksi pesymiści wieścili aż 19 mln zł straty.
Obydwu bankom czkawką odbijają się
opcje walutowe - muszą teraz zawiązywać rezerwy, z których pokryją ewentualne straty, jeśli firmy, które zwierały transakcje, nie spłacą swoich zobowiązań.
Millennium mocno odczuwa skutki wojny depozytowej o klientów detalicznych. W zeszłym kwartale marża depozytowa była ujemna (-0,74 proc.). Wskaźnik kredytów do depozytów na koniec czerwca wynosił 102 proc., a współczynnik wypłacalności 11,2 proc.
Mimo to Bogusław Kott, szef Millennium, patrzy w przyszłość z rosnącym optymizmem: - Podzielam poglądy ekonomistów i analityków, którzy pozytywnie patrzą na sytuację Polski i zapowiadają, że druga połowa roku, a w szczególności jego końcówka będą już znacznie lepsze.
Bank podkreśla, że - choć z punktu widzenia klientów banków wojna depozytowa wyhamowała - to dla banków walka o oszczędności toczyła się jeszcze bardziej zaciekle niż na początku roku. Coraz więcej banków, zamiast zarabiać na depozytach, musiało do interesu dokładać. W Millennium marża depozytowa w drugim kwartale spadła już do -0,7 proc.
Millennium przekonało się też, jak ryzykownym produktem może być walutowy kredyt hipoteczny. Chociaż jeszcze niedawno bank chełpił się pozycją lidera w udzielaniu
kredytów mieszkaniowych we frankach, musi teraz walczyć o zapewnienie sobie finansowania w walutach i ponosić wysokie koszty swapów walutowych.
Bank dostał taką nauczkę, że do
kredytów walutowych wracać nie zamierza i będzie pożyczał tylko
złote. Ale prezes Bogusław Kott nie uważa, że problemy z kredytami we frankach powinny doprowadzić do tego, że nadzór finansowy zabroni bankom ich udzielania. - Jestem przeciwnikiem zakazów czy ręcznego sterowania. Sądzę, że każdy - zarówno klienci jak i banki - odrobił swoją lekcję i wyciągnął z niej odpowiednie wnioski - mówi szef Millennium.
W pierwszym półroczu Millennium pożegnało się z blisko 635 pracownikami co oznacza, że odeszło ponad 9 proc. załogi. Zdecydowana większość to pracownicy banku, ale cięcia dotknęły też dom maklerski i spółkę leasingową. Bank chwali się, że dzięki redukcji zatrudnienia i zmianie systemu premiowego (na początku roku Millennium zmieniło zasady przyznawania nagród finansowych za wyniki w sprzedaży) udało mu się zaoszczędzić prawie 60 mln zł. Prezes Kott zapewnia, że proces optymalizacji kosztów dobiegł końca. Nie oznacza to jednak, że pracownicy nie mają powodów do niepokoju: bank zmienia swój profil działalności, wycofuje się z dotychczas sztandarowych produktów (jak chociażby kredyty hipoteczne) i wchodzi w nowe obszary (chce obsługiwać więcej małych i średnich firm i zbierać depozyty).