Biznes Ludzie Pieniądze

Wyniki Banku Millenium lepsze od oczekiwań

ToP, nina, PAP
28.07.2009 , aktualizacja: 28.07.2009 16:09
A A A Drukuj
Rozpoczął się sezon wyników kwartalnych, które dadzą odpowiedź na ile mocne spowolnienie gospodarki odbija się na giełdowych spółkach. Bank Millenium pozytywnie zaskoczył, choć zarobił jedynie kilka milionów złotych
Bank Millenium
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Bank Millenium
Millennium zdołało zakończyć drugi kwartał na plusie. Skromnym - od kwietnia do czerwca zarobił 8,9 mln zł, a przez całe pierwsze półrocze - nieco ponad 22 mln zł, czyli 10-krotnie mniej niż w pierwszej połowie ubiegłego roku. Ale i tak poradził sobie lepiej niż oczekiwali tego analitycy bankowi, którzy prognozowali, że drugi kwartał Millennium zakończy - tak jak BRE Bank - pod kreską. Oczekiwali minimalnej straty 0,8 mln zł. Najwięksi pesymiści wieścili aż 19 mln zł straty.

Obydwu bankom czkawką odbijają się opcje walutowe - muszą teraz zawiązywać rezerwy, z których pokryją ewentualne straty, jeśli firmy, które zwierały transakcje, nie spłacą swoich zobowiązań.



Millennium mocno odczuwa skutki wojny depozytowej o klientów detalicznych. W zeszłym kwartale marża depozytowa była ujemna (-0,74 proc.). Wskaźnik kredytów do depozytów na koniec czerwca wynosił 102 proc., a współczynnik wypłacalności 11,2 proc.

Mimo to Bogusław Kott, szef Millennium, patrzy w przyszłość z rosnącym optymizmem: - Podzielam poglądy ekonomistów i analityków, którzy pozytywnie patrzą na sytuację Polski i zapowiadają, że druga połowa roku, a w szczególności jego końcówka będą już znacznie lepsze.

Bank podkreśla, że - choć z punktu widzenia klientów banków wojna depozytowa wyhamowała - to dla banków walka o oszczędności toczyła się jeszcze bardziej zaciekle niż na początku roku. Coraz więcej banków, zamiast zarabiać na depozytach, musiało do interesu dokładać. W Millennium marża depozytowa w drugim kwartale spadła już do -0,7 proc.

Millennium przekonało się też, jak ryzykownym produktem może być walutowy kredyt hipoteczny. Chociaż jeszcze niedawno bank chełpił się pozycją lidera w udzielaniu kredytów mieszkaniowych we frankach, musi teraz walczyć o zapewnienie sobie finansowania w walutach i ponosić wysokie koszty swapów walutowych.

Bank dostał taką nauczkę, że do kredytów walutowych wracać nie zamierza i będzie pożyczał tylko złote. Ale prezes Bogusław Kott nie uważa, że problemy z kredytami we frankach powinny doprowadzić do tego, że nadzór finansowy zabroni bankom ich udzielania. - Jestem przeciwnikiem zakazów czy ręcznego sterowania. Sądzę, że każdy - zarówno klienci jak i banki - odrobił swoją lekcję i wyciągnął z niej odpowiednie wnioski - mówi szef Millennium.

W pierwszym półroczu Millennium pożegnało się z blisko 635 pracownikami co oznacza, że odeszło ponad 9 proc. załogi. Zdecydowana większość to pracownicy banku, ale cięcia dotknęły też dom maklerski i spółkę leasingową. Bank chwali się, że dzięki redukcji zatrudnienia i zmianie systemu premiowego (na początku roku Millennium zmieniło zasady przyznawania nagród finansowych za wyniki w sprzedaży) udało mu się zaoszczędzić prawie 60 mln zł. Prezes Kott zapewnia, że proces optymalizacji kosztów dobiegł końca. Nie oznacza to jednak, że pracownicy nie mają powodów do niepokoju: bank zmienia swój profil działalności, wycofuje się z dotychczas sztandarowych produktów (jak chociażby kredyty hipoteczne) i wchodzi w nowe obszary (chce obsługiwać więcej małych i średnich firm i zbierać depozyty).

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów