Poczta twierdzi, że to jeden z efektów wdrażania planu restrukturyzacji i wielkich zmian na Poczcie. Kilka dni temu minister infrastruktury Cezary Grabarczyk podpisał akt komercjalizacji Poczty Polskiej. Teraz narodowy operator będzie nie przedsiębiorstwem państwowym, ale spółką akcyjną należącą do Skarbu Państwa. Wcześniej resort zapowiadał, że komercjalizacja jest pierwszym krokiem do częściowej
prywatyzacji operatora. Poczta byłaby notowana na giełdzie, ale pakiet kontrolny w niej nadal należałby do państwa.
Nasz narodowy operator od kilkunastu miesięcy walczy, aby nie utracić płynności finansowej. Podnosi ceny, bo w kasie mocno brakuje mu gotówki. Poczta na koniec ubiegłego roku miała prawie 300 mln zł straty (50 milionów miesięcznie kosztują wywalczone przez związki zawodowe przed rokiem podwyżki). Efekt? Mamy już jedne z najdroższych listów w Europie (
siódme miejsce - więcej za listy płaci się właściwie w Skandynawii).
Poczta chce też zamknąć część nierentownych urzędów (ok. tysiąca) głównie na terenach wiejskich i w małych miasteczkach. Operator zwalnia również ludzi. Jak twierdzi rzecznik Poczty Polskiej Zbigniew Baranowski, w ostatnim czasie zwolniono pół tysiąca dyrektorów i kierowników, ponad 300 pracowników administracyjnych i 265 pracowników tzw. obsługi gospodarczej. Zatrudniono za to np. ponad 300 nowych listonoszy.
Tym, którzy niezależnie od zmian na Poczcie i tak nie wierzą w lepszą jakość jej usług, humor może poprawi informacja, że narodowy operator wydał za to najpiękniejszy znaczek na świecie. Polski znaczek pocztowy wygrał właśnie... 39. międzynarodowy konkurs sztuki filatelistycznej w Asiago na północy Włoch. Jury konkursu jednogłośnie opowiedziało się za propozycją z Polski.