Biznes Ludzie Pieniądze

Właściciele Monetto.pl chcą wyjść z interesu

Tomasz Grynkiewicz, poz
28.07.2009 , aktualizacja: 28.07.2009 20:35
A A A Drukuj
"Teraz banki mogą cię pocałować" - reklamowało się w zeszłym roku Monetto.pl, serwis ze społecznościowymi pożyczkami. Dziś jego właściciel wciąż szuka chętnych na przejęcie choćby technologii po serwisie
Stopy procentowe bez zmian
Stopy procentowe bez zmian
- Chcemy wyjść z tego biznesu i znaleźć partnera do przejęcia stworzonej technologii. Prowadzimy rozmowy z wieloma partnerami na ten temat. Z kilkoma podmiotami rozmowy były zaawansowane - mówi "Gazecie" Rafał Styczeń, prezes funduszu IIF Seed Fund, głównego udziałowca Monetto.pl. Nazw firm, z którymi negocjuje, nie chce jednak zdradzić.

Z dwóch niezależnych źródeł dowiedzieliśmy się, że blisko porozumienia z IIF jest spółka Blue Media, właściciel serwisu Kokos.pl rywalizującego z Monetto.

BlueMedia zaprzecza. - W tej chwili pracujemy nad rozbudową własnego serwisu, nie planujemy przejmowania klientów czy technologii po Monetto - zapewnia Dorota Janik, rzeczniczka spółki.

Monetto to enfant terrible polskich serwisów, w których internauci mogą nawzajem pożyczać sobie pieniądze. Na rynek wchodził ponad rok temu z reklamą "Teraz banki mogą cię pocałować". Problemy zaczęły się kilka miesięcy temu - przestały odpowiadać telefony, były problemy z przelewami pieniędzy (opisywaliśmy to w maju w "Gazecie"). W końcu zamknięto możliwość nowych rejestracji i transakcji.

- Słaby zespół zarządzający i za dużo podmiotów konkurujących o ten sam kawałek rynku - ocenia przyczyny porażki Styczeń z IIF, który w Monetto zainwestował kilkaset tysięcy złotych.

Czy porażka Monetto położy się cieniem na pozostałych serwisach?

- Zamieszanie wokół jednego z serwisów zawsze odbija się negatywnie na pozostałych - mówi Janik. - Ale liczymy, że klienci nie wrzucą nas do wspólnego worka - dodaje.

Zapewnia, że Kokos notuje stały przyrost użytkowników - dziś ma ich ponad 56 tys. W sumie pożyczyli sobie ponad 10,8 mln zł. Przez Finansowo - przeszło ponad 9,6 mln zł. Reszta zbiera na razie okruchy. Przy bankowych pożyczkach 20 mln zł z niewielkim okładem to marne grosze - od początku roku wartość pożyczek i kredytów gotówkowych zaciągniętych przez Polaków w bankach wzrosła o blisko 7 mld zł, do 103 mld zł (dane NBP).

- W serwisie każdego dnia mamy ok. 200 pożyczek, co pokazuje, że ten biznes jakoś się kręci. W porównaniu z bankami to zupełnie inna skala, ale u nas pożycza się po 200-300 zł, a w bankach po kilka tysięcy - mówi Rafał Agnieszczak, właściciel Finansowo.pl. - Zawsze będzie grupa, która nie dostanie pieniędzy od banku, a nie będzie chciała iść do Providenta - dodaje.

Mechanizm wszędzie jest podobny - użytkownik deklaruje, na co i ile pieniędzy potrzebuje, na jaki okres chce rozłożyć spłaty i z jakim oprocentowaniem. I czeka na oferty. Gdzie tu cymes? Pożyczkodawca może zarobić nawet kilkakrotnie więcej niż przy zwykłej lokacie (np. średnie oprocentowanie w Kokosie wynosi ponad 22 proc.). Pożyczkobiorca - może dostać gotówkę taniej niż w banku (zdarzają się odsetki na kilka procent). Pożyczki są też bardziej elastyczne (np. można pożyczyć kilkaset złotych na tydzień).

Serwisy Kokos i Smava zarabiają na opłatach - pobierają je np. za przelewy weryfikacyjne, ubezpieczenia czy monity, gdy użytkownik spóźnia się ze spłatą raty. I biorą prowizje od kwoty pożyczki, choć nie ma z tego - nomen omen - kokosów. Np. w serwisie Kokos prowizja wynosi 0,5 proc. Łatwo wyliczyć, że przy niespełna 11 mln zł spółka zarobiła na tym niecałe 60 tys. zł.

Mimo to właściciele serwisów są optymistami. Smava.pl planuje rentowność w 2011 r. Kokos - gdy osiągnie próg 100 tys. użytkowników. - Tę barierę powinniśmy przekroczyć do końca roku, najpóźniej do lutego 2010 r. - mówi Janik. Dodaje, że spółka chce też umożliwić udzielanie pożyczek firmom.

Eksperci mają jednak wątpliwości co do przyszłości branży. - W praktyce sukces osiągnięto przede wszystkim na polu marketingowym - ocenia Michał Macierzyński, analityk Bankier.pl. Jego zdaniem inwestorów zniechęca stosunkowo duży odsetek złych pożyczek. Kokos szacuje, że ok. 8 proc. pożyczek ląduje w windykacji, w Finansowo.pl - nawet co piąta. Smava przekonuje, że u nich spłacanych jest ok. 95 proc. pożyczek (to podobnie jak w bankach). Ale serwis ruszył dopiero na początku roku, wszystkich aukcji ma niespełna sto.

- Inwestorzy znają wiele lepszych sposobów na to, jak stracić pieniądze, ale z szansą na znacznie wyższe zyski - mówi Macierzyński. - Pożyczki społecznościowe to wciąż nisza i nią zapewne zostanie przez wiele lat, chyba że w jej rozwój włączy się... jakiś bank - dodaje.

Agnieszczak widzi to inaczej. - W tej chwili budujemy bazę klientów, którym w przyszłości będzie można oferować inne usługi finansowe. Dziś ktoś pożycza tylko 300-500 zł, zakłada konto w banku, ale jutro może będzie chciał kredyt na samochód. I ja chcę być pierwszy, który mu ten kredyt podsunie - mówi.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów