W zeszłym tygodniu opisywaliśmy praktyki Noble Banku, który chciał za pomocą zmian w regulaminie podwyższyć niektórym klientom marże kredytów hipotecznych. Po interwencji "Gazety" bank natychmiast się z tego wycofał. Ale spokój klientów nie trwał długo. 14 lipca zmianie uległa tabela opłat i prowizji w Metrobanku (to hipoteczny oddział Noble Banku). Tabelę obowiązującą od 1 lipca bank zamienił na inną, obowiązującą... również od 1 lipca. Tabele różnią się tylko w punkcie mówiącym o wysokości opłaty za zmianę waluty spłaty kredytu.
W pierwszej wersji, która wisiała na stronie Metrobanku przed 14 lipca, opłata wynosiła 0,5 proc. wartości kredytu, ale nie więcej niż 2 tys. zł. W drugiej wersji prowizja to 1 proc. wartości kredytu. - Czy bank może antydatować tabelę prowizji? - oburza się pani Agnieszka, klientka banku z Mazowsza. Nazwiska nie chce ujawnić, bo ma w Metrobanku kredyt i obawia się, że bank pod byle pretekstem go wypowie.
Ogłaszanie zmian w prowizjach ze wsteczną datą jest niezgodne z prawem. W Noble Banku przyznają się do błędu. I tłumaczą, że data "od 1 lipca" w tabeli opublikowanej w połowie miesiąca to wynik zwykłej pomyłki, - Poprzednia tabela była jednym z projektów, błędnie umieszczonym na stronie internetowej przez pracownika banku - tłumaczy Joanna Fatek z biura prasowego Noble Banku.
Nie wyjaśniła, jak to możliwe, że błędna tabela wisiała na stronie Metrobanku aż dwa tygodnie. I jak to się stało, że nowa tabela, podmieniona 14 lipca, ma wsteczną datę. Obiecała natomiast, że klienci nie poniosą żadnych konsekwencji. - Wszystkie osoby, które między 1 a 14 lipca chciały skorzystać z możliwości podpisania aneksu, nie będą narażone na dodatkowe koszty wynikające z naszego niedopatrzenia. I podpiszą aneks ze stawką prowizji 0,5 proc. - zaręcza rzeczniczka.
Noble Bank nie wyjaśnił natomiast, dlaczego zdecydował się na tak drastyczne uderzenie klientów po kieszeni dodatkową prowizją. Można się tylko domyślać, że bank chce zmusić klientów, by nadal spłacali frankowe kredyty hipoteczne złotówkami. Dzięki temu Metrobank będzie mógł w dalszym ciągu zarabiać na
spreadach walutowych. A w tym banku widełki kursowe należą do najwyższych na rynku - wczoraj 27 gr.
Zdaniem fundacji KupFranki.org skupiającej 11,5 tys. rodzin wspólnie kupujących franki na spłatę swoich kredytów obciążanie klientów przez banki wysokimi prowizjami za aneksy to pogwałcenie praw konsumenta. KupFranki.org zaapelowała do banków, by obniżyły ceny aneksów.
- Na podstawie przysługujących nam kompetencji nie możemy kwestionować wysokości opłat za aneksy do umów. Tak jak nie możemy kwestionować cen innych usług czy produktów - mówi Małgorzata Cieloch, rzeczniczka Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. - Ale przy okazji prowadzonej kontroli spreadów postaramy się wyjaśnić, jakie czynniki kształtują w poszczególnych bankach opłatę za aneks. Jeśli pojawią się jakieś warunki do interwencji, będziemy działać - obiecuje.
Metrobank nie jest jedynym bankiem, który wpadł na antydatowaniu podwyżek opłat i prowizji. W zeszłym roku na samym początku działalności podobną wpadkę zanotował
Alior Bank, który ze wsteczną datą wywiesił w internecie informację o wprowadzeniu opłaty za wydanie karty kredytowej.