Biznes Ludzie Pieniądze

Microsoft i Yahoo! - koniec sagi, umowa zawarta!

mapi, tigi, WSJ.com, AP, Reuters
29.07.2009 , aktualizacja: 29.07.2009 17:21
A A A Drukuj
Microsoft i Yahoo! łączą siły na rynku e-reklamy. Oba koncerny podpisały dziś porozumienie o współpracy, które ma uderzyć w Google. Umowa ma obowiązywać dziesięć lat.

Fot. Mark Lennihan AP
Zgodnie z umową w portalu Yahoo! pojawi się Bing, nowa wyszukiwarka Microsoftu i to ona ma być bramą do sieci dla użytkowników. Yahoo! za to dostanie wyłączność na sprzedaż reklam przy wynikach wyszukiwaniach. I to zarówno na swoich stronach, jak i w serwisach Microsoftu.

- Wierzę, że to porozumienie otwiera nową erę innowacji w internecie - mówi szefowa Yahoo! Carol Bartz.

Microsoft ma się dzielić z Yahoo! przychodami - w ciągu pierwszych pięciu lat umowy, ma wpłacać do kasy internetowej spółki ok. 88 proc. wpływów z reklam wyświetlonych na witrynach Yahoo! (chodzi wyłącznie o reklamy przy wynikach wyszukiwania, w tradycyjnych banerach spółki nadal będą ze sobą konkurowały). Microsoft ma też zagwarantować Yahoo!, że w każdym kraju, w którym koncerny będą współpracowały, osiągnie w ciągu półtora roku określone wpływy z jednego wyszukania.

Yahoo! szacuje, że dzięki transakcji z Microsoftem zysk operacyjny spółki zwiększy się o 500 mln dol. Jednocześnie szacuje, że na współpracy zaoszczędzi rocznie ok. 200 mln dol. Oba koncerny liczą na to, że sfinalizują transakcję - po uzyskaniu zgody regulatorów - na początku 2010 r. Microsoft nie zapłaci jednak Yahoo! 3 mld dol. w gotówce z góry, jak wcześniej spekulowano.

- Dzięki umowie Yahoo! z Microsoftem reklamodawcy nie będą musieli polegać tylko na jednej spółce, która opanowała ponad 70 proc. rynku wyszukiwarek - czytamy we wspólnym komunikacie obu koncernów.

Porozumienie obu firm tak czy inaczej poprawi ich sytuację na rynku - dziś pozostają one w cieniu Google. Według danych firmy ComScore w czerwcu Google miał 65 proc. udziałów w amerykańskim rynku wyszukiwarek. Na drugim miejscu uplasowało się Yahoo! z niespełna 20 proc., na trzecim Microsoft z wynikiem 8,4 proc. A na świecie ten dystans jest jeszcze większy.

- Google powinien się obawiać. Ta umowa da Microsoftowi znacznie większe udziały w rynku wyszukiwarek - przekonuje Danny Sullivan z serwisu SearchEngineLand.com. Inni przestrzegają, że plany obu koncernów mogą pokrzyżować regulatorzy rynku, jeśli uznają, że współpraca Microsoftu i Yahoo! mogłaby zakłócić konkurencję na rynku.

Podpisana dziś umowa kończy jedną z najdłuższych sag informatycznego świata. Podchody giganta z Redmond pod Yahoo! ciągną się bowiem od lutego 2008 r. - Microsoft chciał wówczas kupić najbardziej znany portal internetowy na świecie i wykładał na stół nawet 47 mld dol. Ale ofertę - jako zbyt niską - odrzucono. Wydawało się, że obie strony nie usiądą już do stołu, tym bardziej że Yahoo! próbowało zawrzeć pakt reklamowy z Google'em (ostatecznie nie doszedł do skutku), a kolejne oferty Microsoftu Yahoo! konsekwentnie odrzucało.

Rozmowy z gigantem z Redmond wznowiła Carol Bartz, następczyni Jerry'ego Yanga. W maju mówiła publicznie, że jakakolwiek współpraca wymagałaby partnera z "wielkimi rezerwami gotówki". Przyznawała też, że Yahoo! rozmawia "trochę" z Microsoftem nie wdając się jednak w szczegóły.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy