- Banki będą mogły udzielać kredytów z gwarancjami już od piątku, dzień po podpisaniu umów - mówi Ewa Balicka, rzeczniczka Banku Gospodarstwa Krajowego. Jutro BFG podpisze umowy z kilkunastoma bankami. Wśród nich na pewno znajdą się m.in. PKO BP, Pekao SA i ING. Większość banków już od kilku miesięcy zbiera wnioski o udzielenie kredytów z poręczeniami. Pieniądze mogą więc popłynąć do firm już w pierwszych tygodniach sierpnia.
Na tę wiadomość przedsiębiorcy musieli długo czekać. Gwarancje i poręczenia, które miały zdjąć z banków część ryzyka kredytowego, to jeden ze sztandarowych pomysłów rządu na walkę z kryzysem. Miały stać się remedium na kredytową suszę, na którą od miesięcy skarżą się firmy. Banki, obawiając się spowolnienia gospodarczego i tego, że wiele firm może nie być w stanie spłacać swoich zobowiązań, mocno wyśrubowały wymogi kredytowe. W efekcie wartość kredytów udzielonych przedsiębiorcom w pierwszej połowie roku wzrosła zaledwie o 2 mld zł - dziesięciokrotnie mniej niż rok temu.
Ale czy gwarancje rzeczywiście odmrożą źródła pieniędzy dla firm. Bankowcy obawiają się, że barierą nie do przeskoczenia może okazać się wysoka cena - przedsiębiorcy będą musieli z góry zapłacić za poręczenia 2 proc. Na razie są pierwsi chętni: - Otrzymaliśmy wiele zapytań, z częścią klientów już rozmawiamy i w najbliższych dniach będziemy finalizować transakcje - mówi Piotr Utrata, rzecznik
ING Banku Śląskiego.
Bank Gospodarstwa Krajowego będzie udzielał m.in. • poręczeń kredytów obrotowych i inwestycyjnych dla mikro-, małych i średnich firm, o wartości od 100 tys. do 5 mln zł, • poręczeń portfeli kredytów, które banki udzielały w poprzednich latach.