Ten kredyt to było być albo nie być krakowskiej spółki, bo nie miała go z czego spłacić i była zagrożona bankructwem. Termin spłaty lub podpisania nowej umowy kilkakrotnie przesuwano. Porozumienie z bankiem udało się osiągnąć zarządowi Vistuli po blisko rocznych negocjacjach.
Zgodnie z nową umową 198 mln zł spółka ma oddać w ratach najpóźniej do stycznia 2018 r., 50 mln zł do 2012 r., a poręcznie na ponad 4 mln euro także do 2018 r. Bank otrzyma zastaw rejestrowy na przedsiębiorstwie, na jego zapasach, udziałach w spółkach zależnych i znakach towarowych, m.in. Vistula, Wólczanka i W.Kruk. Fortis obejmie także 8,2 mln nowych akcji Vistuli, płacąc za nie po 4,85 zł.
Vistula wplątała się w tak wielki kredyt w 2008 r., kiedy dokonała głośnego przejęcia słynnej firmy jubilerskiej W.Kruk. Nie miała ten cel dość gotówki, więc pożyczyła w Fortisie. Władze Vistuli miały sprytny plan, aby przejąć W.Kruk, wyemitować nowe akcje i szybko spłacić większość kredytu. Plany pokrzyżował kryzys finansowy i bessa na giełdzie uniemożliwiająca emisję akcji. W tej sytuacji nie pozostało Vistuli nic innego jak dogadać się z bankiem.
- To wielki sukces. Umowa jest korzystna dla wszystkich stron, będziemy razem z bankiem współdziałać w spółce. Wreszcie możemy skoncentrować się na naszym podstawowym biznesie, nowych kolekcjach, markach, a nie na sprawach kredytu - powiedział nam szef rady nadzorczej Vistuli Jerzy Mazgaj.
W akcjonariacie Vistuli poza kupującym nowe akcje Fortisem karty rozdaje kilku dużych akcjonariuszy. Znaczny pakiet akcji ma sieć marketów Alma kontrolowana przez Jerzego Mazgaja oraz Wojciech Kruk (ten ostatni przegrał walkę o swoją firmę W.Kruk właśnie z Vistulą). Z akcjonariuszy finansowych zaangażowani są:
OFE PZU Złota Jesień, OFE ING oraz Pioneer Pekao Investment Management.