Rząd premiera Gordona Bajnaia, wybrany głosami rządzących socjalistów i opozycyjnych liberałów, nie ma łatwego zadania. W pierwszym półroczu tego roku
PKB Węgier spadł aż o 6,4 proc. To najgorszy wynik od 1996 r., kiedy węgierski Urząd Statystyczny zaczął publikować te dane.
W tym roku rząd musiał już obciąć wydatki publiczne o 3 mld euro. Bez tych oszczędności
Węgry nie dostałyby 25 mld dol. pożyczki od Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
Mimo to w przyszłym roku zadłużenie publiczne Węgier może sięgnąć 80 proc. PKB. Tegoroczny
deficyt budżetowy najprawdopodobniej zostanie zwiększony z 2,9 proc. do 3,9 proc. - Poniżej 3 proc. spadnie dopiero w 2011 r. - zapowiedział minister Oszko.
Zdaniem ekspertów oznacza to, że Węgry nie będą w stanie wprowadzić euro przed rokiem 2014. I to tylko pod warunkiem, że kolejny rząd, wybrany w przyszłym roku, będzie kontynuował politykę zaciskania pasa.