Na jedną akcję przypadnie 12,06 zł. W sumie dywidenda składa się z dwóch części: 81 mln zł wypracowanych w zeszłym roku i 425 mln zł z poprzednich latach. Gotówkę dostanie przede wszystkim skarb państwa, który kontroluje 98,82 proc. akcji, oraz 35 pozostałych akcjonariuszy: banki,
domy maklerskie i spółka Signity.
Wypłata tak wysokiej dywidendy ma dwie przyczyny. Po pierwsze skarb państwa z powodu kryzysu rozpaczliwie poszukuje w tym roku dodatkowych dochodów do
budżetu i doi swoje spółki. Po drugie
GPW jest właśnie w trakcie
prywatyzacji, a resort skarbu przyjął założenie, że nie będzie prywatyzować gotówki, lecz wypłaci ją dotychczasowym akcjonariuszom. O przejęcie GPW stara się czterech chętnych: frankfurcka Deutsche Boerse, londyńska LSE, Nasdaq OMX oraz New York Stock Exchange Euronext.
O tym kiedy gotówka z giełdowej dywidendy trafi na konta akcjonariuszy zdecyduje prezydent. Na jego podpis czeka nowelizacja ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, która umożliwia wypłatę dywidendy. Wcześniej ustawa znajdowała się w Trybunale Konstytucyjnym, gdzie skierował ją prezydent, bo jego zdaniem część jej przepisów ograniczała niezależność NBP. Trybunał w połowie lipca rozstrzygnął sprawę: uznał za niekonstytucyjne przepisy o NBP zaskarżone przez prezydenta, ale nie zanegował całej ustawy, w tym przepisów umożliwiających wypłatę dywidendy. Zatem czekają one na podpis prezydenta i wejście w życie. Dlatego uchwały walnego GPW są warunkowe - nabiorą mocy dopiero po wejściu nowelizacji w życie.