Szukamy na
Google Maps kawiarni i hydraulików, sprawdzamy adresy spotkań, dojazdy na urlop i masę innych rzeczy. Dlaczego więc nie moglibyśmy poszukać w tym serwisie domu czy
mieszkania do kupienia? Mieszkańcy
USA, Australii i Nowej Zelandii mają taką możliwość od początku czerwca, kiedy amerykańska spółka wprowadziła do swego serwisu z mapami nową eksperymentalną funkcję. Dzięki niej kupujący, sprzedający oraz poszukujący
nieruchomości do wynajmu mogą zamieszczać na Google Maps darmowe ogłoszenia. "Podobne usługi na Zachodzie świadczy wprawdzie już wiele agencji nieruchomości, ale tylko baza ogłoszeń zamieszczonych na Google Maps jest aktualizowana na bieżąco" - podkreśla dziennik "The
Sydney Morning Herald". Poszukujący nieruchomości dostają nie tylko listę wystawionych domów w konkretnej dzielnicy, ale również mogą obejrzeć zdjęcia ich wnętrz oraz całej okolicy za pomocą usługi Street View.
Nowa funkcja nie przypadła jednak do gustu dwóm największym wydawcom prasy w Australii - News Limited (własność koncernu News Corp. kontrolowanego przez Ruperta Murdocha) oraz Farifax Media. Obie firmy prowadzą własne serwisy z ogłoszeniami nieruchomościowymi - Realestate.com.au oraz Domain.com.au - i potraktowały ruch Google jako zamach na swój biznes. W tym tygodniu należący do Fairfax Media dziennik "The Sydney Morning Herald" poinformował, że wydawcy zastanawiają się nad zerwaniem umów reklamowych z Google "wartych miliony dolarów". Wysokości kontraktów ani perspektywy ich zerwania nie określono. - Obecnie rozważamy wszystkie możliwości. Na pewno nie chcemy wspierać potencjalnego konkurenta własnymi pieniędzmi - powiedział dziennikowi Lloyd Whish-Wilson z Fairfax Media. Z kolei Greg Ellis z News Corp. ironizuje: - To ciekawe, jak Google pogodzi pozyskiwanie klientów do swoich programów reklamowych z konkurowaniem z tymi samymi klientami.
Realestate.com.au i Domain.com.au dominują na australijskim rynku ogłoszeń nieruchomościowych w sieci, który w zeszłym roku wzrósł o 38 proc., a - według szacunków firmy Frost & Sullivan - w tym roku wzrośnie o kolejne 23 proc. Z danych firmy Nielsen wynika, że na serwisy nieruchomościowe zagląda pół miliona Australijczyków dziennie, a na Realestate.com.au oraz Domain.com.au przypada aż 90 proc. ruchu. "Jednak aż jedna trzecia tego ruchu przechodzi przez Google, co rodzi pytanie, kto kogo potrzebuje bardziej?" - zastanawia się "The Sydney Morning Herald".
Podobne problemy z Google mają wydawcy prasy również na Starym Kontynencie. Jak już pisaliśmy, gwałtowną reakcję Europejskiego Stowarzyszenia Wydawców Gazet (ENPA) wzbudziło otwarcie sprzedaży reklam w serwisie Google News gromadzącym linki i krótkie fragmenty artykułów. "Taka działalność z całą pewnością wpłynie na przychody z reklam wydawców gazet w świecie online i stworzy przeszkody do jakiegokolwiek możliwego partnerstwa z Google" - napisało w oświadczeniu ENPA i zachęciło do wytaczania koncernowi procesów, "by uświadomić Google krzywdy, jakie wyrządza czytelnikom, dziennikarzom i innym pracownikom, oraz by spółka zrozumiała, jaki ma wpływ na przemysł, demokrację i poziom zatrudnienia".