Od kilkunastu dni na forach dyskusyjnych największych portali kierowcy zagrzewali się wzajemnie do bojkotu stacji paliwowych płockiego koncernu. Powód? Zbyt wysokie - ich zdaniem - marże i ceny benzyny. Choć odezwa spotkała się z przychylnym przyjęciem internautów, wiele wskazuje na to, że bojkot się nie udał. - Z informacji od pracowników stacji benzynowych wynika, że ruch był równie duży jak w każdą sobotę, a w niektórych miejscach nawet większy - twierdzi Dawid Piekarz, rzecznik Orlenu.
Potwierdzają to pracownicy stacji benzynowych. Wielu z nich było zaskoczonych informacją o sobotnim bojkocie. - Chyba go przegapiliśmy - przyznał pracownik stacji paliw w
Toruniu przy ul. Mickiewicza. - Ruch był nawet większy niż zwykle.
Wszystko szło normalnie, ruch był niewielki, jak to w soboty - potwierdza Ewa Bogucka z warszawskiej stacji Orlenu przy ul. Wioślarskiej.
Również w
Płocku, gdzie mieści się siedziba Orlenu, bojkot się nie udał. - Żadnej różnicy w porównaniu z innymi sobotami - ocenia
sprzedawca ze stacji przy ul. Wyszogrodzkiej.
W piątek Orlen podniósł ceny hurtowe benzyny bezołowiowej i oleju napędowego. To już 84. podwyżka ceny benzyny i 67. podwyżka ceny oleju w tym roku (od stycznia Orlen obniżał cenę benzyny 64 razy, a oleju 72 razy). Podwyżka oznacza, że ceny benzyny na stacjach mogą wzrosnąć o 4-5 gr na litrze, a oleju napędowego o 2 grosze.
Tymczasem także w piątek
analitycy rynku paliwowego z e-petrol.pl podali, że w przyszłym tygodniu cena benzyny może spaść nawet o 10 groszy. Zdaniem ekspertów e-petrol.pl średnia cena benzyny 95 będzie w przyszłym tygodniu oscylować na poziomie 4,42-4,46 zł za litr, a oleju napędowego - 3,83-3,84 zł za litr. Dawid Piekarz tłumaczy, że prognozowanie cen paliw przy tak dynamicznie zmieniającym się rynku jest zadaniem karkołomnym. - Ceny ropy na światowych rynkach są dość wysokie i jeśli ten trend zostanie utrzymany, dalszy ich wzrost jest mało prawdopodobny. Wśród ekonomistów trwa dyskusja, czy to oznaka wychodzenia ze światowego kryzysu, czy działanie spekulacyjne. Dalszy rozwój sytuacji zależy od tego, kto w tej dyskusji ma rację.