Komisja Europejska i międzynarodowe instytucje finansowe przygotowały wielki pakiet finansowego wsparcia reform ukraińskiej branży gazowej. Cel? Doprowadzenie do połączenia ukraińskich gazociągów z europejską siecią rur i zmniejszenie tym samym zależności Ukrainy od Gazpromu. W piątek porozumienie w tej sprawie podpisał rząd Ukrainy z KE oraz międzynarodowymi instytucjami finansowymi. - To porozumienie powinno oddalić ryzyko kolejnego kryzysu gazowego między Ukrainą i Rosją, a przez to zapewnić tak oczekiwaną przez państwa członkowskie UE i naszych konsumentów stabilność dostaw - powiedział przewodniczący KE José Manuel Barroso.
W myśl porozumienia ukraiński koncern gazowy Naftohaz może dostać z Europejskiego Banku Inwestycyjnego oraz z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju po 450 mln euro kredytów na remonty i modernizację gazociągów. Ponadto Bank Światowy oferuje Ukrainie na reformy gazownictwa 500 mln euro. Ale z tych pieniędzy Kijów będzie mógł korzystać tylko w miarę wdrażania reform w branży gazowej zgodnie z harmonogramem przedstawionym KE przez premier Ukrainy Julię Tymoszenko. Rząd w Kijowie będzie też gwarantować spłatę kredytów dla Naftohazu, dodatkowo zobowiązując się w ten sposób do realizacji reform. Jakich? Szczegółów nie ujawniono. Ale zarówno Barroso, jak i prezes EBOiR Thomas Mirow podkreślili, że Kijów musi uczynić branżę gazową bardziej przejrzystą. A to oznacza wprowadzenie europejskich przepisów dotyczących choćby zasad ustalania taryf za transport gazu.
Właśnie takie reformy zapowiada podpisana w marcu deklaracja o wsparciu przez UE inwestycji w ukraińskie gazociągi. Była to reakcja UE na styczniowy kryzys gazowy, kiedy Gazprom pierwszy raz w historii wstrzymał tranzyt gazu przez Ukrainę do Europy, aby w ten sposób wymusić od Kijowa drastyczną podwyżkę zapłaty za gaz. W czasie kryzysu przez trzy zimowe tygodnie Europa nie dostawała 80 proc. gazu eksportowanego z Rosji, który normalnie płynie przez Ukrainę. Gaz z tranzytu przez Ukrainę zaspokaja jedną piątą potrzeb Europy Zachodniej.
Co się zmieni, gdy Kijów wprowadzi reformy? Europejskie koncerny będą mogły kupować rosyjski gaz na granicy Ukrainy i Rosji (teraz robią to na granicy Ukrainy i UE) i same martwić się o transport surowca przez Ukrainę. A Gazprom nie będzie miał pretekstu, by wstrzymać dostawy do Europy z powodu sporów z Ukrainą o warunki tranzytu.
Wprowadzenie przez Kijów europejskich przepisów będzie też wielkim krokiem Ukrainy do integracji z UE. Na wstępie do piątkowego porozumienia podkreślono, że podpisano je, "biorąc pod uwagę zamiar Ukrainy stopniowej integracji ze wspólnym rynkiem energetycznym UE i gotowość UE do wsparcia tego procesu".
Rząd Tymoszenko zabiegał też w UE o 4,2 mld dol. kredytów, aby w tym roku importować z Rosji gaz na zimowe zapasy niezbędne do utrzymania właściwego ciśnienia w rurach tranzytowych. Ale
Bruksela nie kwapiła się, by pożyczać Ukrainie na zakupy gazu w Rosji. W tym roku Kijów na import od Gazpromu może dostać tylko 300 mln euro kredytu z EBOiR. Przy tym tę pożyczkę musi spłacić, by dostać z tego banku całą pulę 450 mln euro kredytu na inwestycje. W zapłacie za import gazu z Rosji w tym roku pomoże Ukrainie 3,3 mld dol. trzeciej transzy pożyczki z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, którą Kijów dostał w ostatnią środę. Większość pieniędzy na zakupy gazu z Rosji koncern Naftohaz będzie musiał wypracować sam, ściągając należności od klientów i podnosząc bardzo niskie dziś ceny gazu dla ludności. Za to dzięki kredytom z międzynarodowych instytucji finansowych,
Ukraina nie będzie się martwić, skąd wziąć pieniądze na inwestycje w gazociągi.