Umowa dystrybucyjna między RAI i Sky Italia wygasła w miniony piątek. Spółki negocjowały jej przedłużenie, ale rozmowy załamały w zeszłym tygodniu. Każda ze stron obwinia o to partnerów po drugiej stronie stołu. Telewizja publiczna potrzebuje gotówki, jednak jej prezesów mianuje rząd Berlusconiego. Dlatego - zdaniem
Aldo Grasso, telewizyjnego krytyka z "Corriere della Sera" - decyzja RAI jest podyktowana wyłącznie względami politycznymi. Sky Italia twierdzi, że zaoferował nadawcy publicznemu 350 mln euro "gwarantowanego minimum", chcąc utrzymać jego kanały w swojej ofercie. Jednak według dziennika "Corriere della Sera" RAI zażądał kwoty aż czterokrotnie wyższej.
Stosunki Ruperta Murdocha z włoskim rządem konsekwentnie pogarszają się od grudnia zeszłego roku, gdy - w ramach walki z kryzysem finansowym - gabinet Berlusconiego przeforsował podwyżkę VAT-u dla Sky Italia z 10 do 20 proc.
Teraz włoska
telewizja publiczna zamierza stworzyć konkurencyjną dla Sky Italia platformę cyfrową - wraz z grupą telewizyjną Mediaset, kontrolowaną przez rodzinę włoskiego premiera, Silvia Berlusconiego oraz operatorem telekomunikacyjnym Telecom Italia. Cel: za pośrednictwem nadawania satelitarnego dotrzeć do obszarów, na które nie dociera sygnał naziemnej telewizji cyfrowej. A Włochy są właśnie w trakcie przejścia z nadawania analogowego na cyfrowe. Główną przewagą nowego konkurenta Sky Italia będzie cena. Przynajmniej na początku usługi platformy mają być dostępne za darmo. - Gdy przechodzimy na cyfrę walka rozgrywa się nie między Mediaset i RAI, lecz między Mediasetem a Sky Italia. I wygląda na to, że RAI przyjął w niej stronę Mediasetu - uważa Aldo Grasso.
W ofercie Sky Italia pozostaną tylko trzy główne kanały bezpłatne RAI - Uno, Due i Tre, gdyż podobnie jak telewizje publiczne w innych krajach jest ona zobowiązana do udostępniania swoich głównych programów na wszystkich platformach cyfrowych.