Najgorszy był drugi kwartał, gdy firmy obniżyły swoje wydatki na reklamę aż o 15,7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2008 r. - To skutek pewnego rodzaju paniki na rynku po mniej obiecującym pierwszym kwartale oraz walki rabatowej na rynku telewizyjnym. Widać, że w kwietniu i czerwcu dynamika przychodów stacji spadała w tempie dwucyfrowym - mówi Lidia Kacprzycka, dyrektor generalny Starlinka, obsługującego takich klientów, jak: PZU, Royal Unibrew
Polska czy Electro World.
Z analiz Starlinka wynika, że w I półroczu najbardziej na reklamie oszczędzały: sektor finansowy, firmy motoryzacyjne oraz producenci odzieży, sprzętu AGD-RTV i komputerów. Zdaniem Kacprzyckiej Polacy najczęściej przekładają zakup takich produktów i usług na lepsze czasy, stąd głębokie cięcia budżetów reklamowych. - Widać też, że kryzys wpłynął na budżety reklamowe największych międzynarodowych graczy, jak Unilever czy Procter & Gamble. Ich wydatki mocno pociągnęły w dół kategorię produktów do higieny i pielęgnacji ciała - mówi szefowa Starlinka.
Jednak nie wszyscy oszczędzają na reklamie. Producenci farmaceutyków zwiększyli swoje budżety w I półroczu aż o 15 proc., czyli o 26 mln zł. Z kolei sieci handlowe walczące o klientów promocjami wydały na reklamę o 4 proc. więcej niż przed rokiem, czyli o 10,9 mln zł. Wydatki dwóch największych kategorii, które stanowią aż 25 proc. rynku - producentów żywności oraz operatorów telekomunikacyjnych - spadły nieznacznie.
Większość mediów odnotowała dwucyfrowe spadki wpływów reklamowych. Największym zwycięzcą I półrocza był internet, który nie tylko jako jedyny zwiększył swoje przychody, ale także udział w wydatkach reklamowych. Oznacza to, że sieć z powodzeniem odbiera pieniądze innym mediom: telewizji, dziennikom, magazynom oraz
radiu. Obecnie internet to drugie co do wielkości medium reklamowe po telewizji. W I półroczu reklamodawcy zostawili tam 424,3 mln zł, czyli o 40 mln zł więcej niż w magazynach i o ponad 75 mln zł więcej niż w reklamie zewnętrznej.
Starlink nie podaje prognoz na II połowę roku. Czy dno mamy już za sobą? - Biorąc pod uwagę dotychczasowe prognozy dla
PKB, można powiedzieć, że najgorsze możemy mieć już za sobą. Wydaje nam się, że spadki rynku w III i IV kwartale już nie będą tak głębokie jak w drugim - mówi Maciej Ziomek z domu mediowego Starlink.