"W momencie gdy
Google zaczyna wchodzić w kluczowe dla
Apple'a segmenty rynku, z Androidem i zapowiadanym systemem na pecety
Chrome OS, efektywność Erica jako członka rady nadzorczej Apple'a zostałaby znacznie ograniczona. Bo musiałby stronić od jeszcze większej liczby naszych spotkań, by uniknąć potencjalnego konfliktu interesów" - czytamy w poniedziałkowym komunikacie Apple'a.
Podwójna rola Schmidta - prezesa internetowego giganta i jednocześnie członka rady nadzorczej w Apple'u - od kilku miesięcy budziła kontrowersje. Na tyle poważne, że sprawą zajęła się Federalna Komisja Handlu - według doniesień amerykańskich mediów w maju wszczęła postępowania wyjaśniające, czy relacja Schmidta z Apple'em nie ogranicza konkurencji i nie łamie prawa antymonopolowego. Bo choć w przeszłości obie spółki nie wkraczały na swoje terytoria, Google zaczął rozwijać skrzydła poza internetem - wprowadził na rynek system operacyjny Android dla komórek (potencjalny rywal dla
iPhone'a), a niedawno zapowiedział, że w przyszłym roku udostępni
Chrome OS, system operacyjny dla tradycyjnych komputerów. Tymczasem prawo zabrania, by ta sama osoba łączyła funkcje zarządcze w spółkach, jeśli miałoby to prowadzić do zmniejszenia konkurencji między nimi.
Mimo tych doniesień szef Google'a twierdził wówczas, że zrezygnować nie zamierza. - Rozmawiałem o tym z ludźmi z Apple'a, na razie bez zmian - mówił jeszcze na początku lipca.
Najwyraźniej obie spółki doszły jednak do wniosku, że bezpieczniej będzie z urzędnikami nie zadzierać.