Biznes Ludzie Pieniądze

Skarb Państwa sprzedaje udziały w Pekao

Nina Hałabuz
04.08.2009 , aktualizacja: 05.08.2009 11:39
A A A Drukuj
Pekao zaprezentował bardzo dobre wyniki finansowe - w pierwszej połowie roku zarobił 1,18 mld zł, tylko o 25 proc. mniej niż rok wcześniej.
Jan Krzysztof Bielecki
fot. AG
Jan Krzysztof Bielecki
Kurs akcji Pekao SA spadł wczoraj najmocniej ze wszystkich spółek z indeksu WIG20. Pod koniec dnia dołował o ponad 4,5 proc. Dlaczego? W najbliższych dniach na giełdę ma trafić blisko 4-proc. pakiet akcji należący do skarbu państwa. - Rzeczywiście, chcemy sprzedać akcje Pekao. Wszystko zależy jednak od tego, czy uda się uzyskać korzystną cenę - mówi Maciej Wewiór, rzecznik resortu skarbu. Po obecnym kursie 4-proc. pakiet jest wart blisko 1,5 mld zł. Chętnych na akcje szuka Dom Maklerski Banku Handlowego. MSP interesują przede wszystkim duzi inwestorzy instytucjonalni.

Skarb państwa od dłuższego czasu stara się pozbyć resztówki Pekao. Rok temu wyglądało na to, że 4 proc. akcji trafi w ręce głównego akcjonariusza banku, włoskiej grupy UniCredit. Na początku września 2008 r. resort skarbu i UniCredit podpisały umowę, która dawała Włochom prawo odkupienia akcji Pekao po średniej giełdowej cenie akcji z ostatnich sześciu miesięcy powiększonej o 3 proc. Kilka dni później rynki finansowe zatrzęsły się po upadku banku Lehman Brothers i włoski inwestor nie chciał jednak wydawać pieniędzy na resztówkę. W grudniu zdecydował się na anulowanie opcji, płacąc za to skarbowi państwa 300 mln zł. Teraz też UniCredit akcjami Pekao raczej nie będzie zainteresowany. - Udziały na poziomie 59 proc. naszemu właścicielowi wystarczają - mówi Luigi Lovaglio, pierwszy wiceprezes banku Pekao.

Podane wczoraj wyniki finansowe wyróżniają Pekao na tle całego sektora. Komisja Nadzoru Finansowego podała, że w porównaniu z ubiegłym rokiem zyski banków spadły o połowę. Byli gracze, którzy radzili sobie jeszcze słabiej: w Millennium półroczny zysk skurczył się o 90 proc., a BRE Bank musiał zawiązać tak wysokie rezerwy z powodu m.in. opcji walutowych, że drugi kwartał skończył na sporym minusie. Tymczasem zysk Pekao był niższy tylko o jedną czwartą w porównaniu z pierwszym półroczem 2008 r. W pierwszym półroczu zarobił na czysto 1,18 mld zł, czyli 25 proc. tego, co cała branża bankowa.



Główną przyczyną słabych wyników banków jest rosnąca skala złych kredytów, bo coraz więcej klientów indywidualnych i firm ma kłopoty z terminowym regulowaniem swoich zobowiązań. W ciągu roku wielkość rezerw, które banki musiały zawiązywać na poczet nie spłacanych kredytów, skoczyła blisko 4-krotnie - z 1,5 mld zł na koniec czerwca 2008 r. do ponad 5,7 mld zł obecnie.

Pekao też nie zdołał uniknąć tych problemów. Wartość pożyczek, z których spłatą klienci Pekao spóźniają się od jednego do trzech miesięcy, skoczyła od początku roku ponaddziesięciokrotnie, do 230,1 mln zł. W tym czasie wartość wszystkich udzielonych przez bank kredytów spadła o 800 mln zł, do 84,5 mld zł. Coraz więcej osób ma też krótsze zaległości - wartość kredytów przeterminowanych o mniej niż miesiąc wzrosła do blisko 70 mln zł.

Zdaniem Jana Krzysztofa Bieleckiego, prezesa Pekao, wynik kierowanego przez niego banku to dowód, że ostrożna polityka kredytowa okazała się słuszna. Przypomina, że Pekao jako jedyny z giełdowych banków nie udzielał kredytów mieszkaniowych we frankach szwajcarskich.

Przed bardziej ryzykownymi pożyczkami w walutach długo broniło się kilka innych dużych banków, m.in. ING i BZ WBK. W ubiegłym roku obydwa jednak ugięły się pod presją rynku i zaczęły udzielać pożyczek we frankach. - To był błąd - przyznał ostatnio Brunon Bartkiewicz, prezes ING.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów