Biznes Ludzie Pieniądze

Mniej oddamy fiskusowi

Rozmawiał Przemysław Poznański
04.08.2009 , aktualizacja: 04.08.2009 21:56
A A A Drukuj
Rozmowa z Przemysławem Hincem*
ZOBACZ TAKŻE
Ilu z nas i jakie stawki podatku płaci
Ilu z nas i jakie stawki podatku płaci
Przemysław Poznański: Ministerstwo Finansów pokazało, jak w ubiegłym roku płaciliśmy podatki. Okazało się, że aż 8 proc. podatków pochodziło od osób, które weszły w drugi i trzeci próg. Przed rokiem było to niecałe 5,4 proc. Zarabiamy coraz więcej?

Przemysław Hinc: Spowolnienie gospodarcze pojawiło się w drugiej połowie roku, więc wiele osób zdążyło jeszcze otrzymać podwyżki. W tym roku tak dobrze nie będzie. Kryzys zjadł podwyżki. I pojawiło się bezrobocie.

Za to w tym roku zmieniły się stawki podatkowe. Zamiast trzech progów są dwa. To zmiany na lepsze?

- Dla podatnika na pewno. W zeszłym roku osoba, która zarobiła np. 50 tys. zł, wchodziła w drugi próg i musiała zapłacić 30 proc. podatku od kwoty przekraczającej 44,5 tys. W tym roku zapłaci tylko 18 proc. Poza tym osoby, których dochody osiągnęły poziom powyżej 85,5 tys. zł, oddawały fiskusowi 40 proc., w tym roku tylko 32 proc.

A zatem podwyżek pensji nie będzie, ale i tak więcej zostanie nam w portfelu?

- Tak. I bardzo dobrze. To nie wysokie przychody z podatków napędzają gospodarkę. To pieniądze, które możemy wydać na inwestycje czy zakupy, pozwalają gospodarce się rozwijać. Więcej wydamy, producent więcej zarobi, będzie miał na wypłaty, etc.

Dużą popularnością cieszyła się tzw. ulga odsetkowa, czyli odliczenie odsetek od kredytu na mieszkanie.

- Nic dziwnego. Co prawda dotyczyła tylko mieszkań i domów z rynku pierwotnego, za to była łatwa do uzyskania - wystarczy mieć dokument poświadczający wzięcie kredytu i zakup mieszkania oraz informację z banku o wysokości zapłaconych odsetek.

Równie łatwo uzyskać ulgę na internet. A jednak skorzystało z niej tylko 13 proc. Polaków.

- Trudno powiedzieć, czy to mało. Proszę wziąć pod uwagę to, że dostęp do internetu wciąż jest niewielki. Dochodzi do tego niewiedza, że koszt internetu można odliczyć, w końcu jest też niechęć do "zabawy" w odliczenia, bo odzyskać można było niewiele. Przykładowo osoba, która co miesiąc płaci 50 zł za dostęp do sieci, w ciągu roku wyda 600 zł. Zmieści się więc w maksymalnej kwocie odliczenia ustalonej na 760 zł. Ulga wynosi 19 proc. tej kwoty, czyli niewiele ponad 100 zł. Niby dwa miesiące internetu za darmo, ale nie każdemu chce się o to walczyć. Ciągle jeszcze panuje przekonanie, że skorzystanie z prawa do odliczenia wywoła kontrolę z urzędu skarbowego. A Polacy odczuwają irracjonalny lęk przed spotkaniami z tą instytucją.

A ulga na nowe technologie? Skorzystało z niej tylko 11 Polaków.

- I kilkadziesiąt tzw. osób prawnych, czyli firm. Ale to faktycznie niewiele. Problem leży w tym, że ulga przysługuje, w momencie gdy kupimy nową "myśl technologiczną", a więc np. patent służący dopiero do wytworzenia jakiegoś produktu. Kupno iPhone'a czy nowoczesnej lustrzanki - mimo że są to ewidentnie nowinki technologiczne - do ulgi nie uprawnia.

Ten rok też daje nam możliwości odliczeń?

- Tak. Oprócz omówionych są jeszcze ulgi na darowizny oraz ulga rehabilitacyjna. Z tej ostatniej mogą korzystać osoby niepełnosprawne kupujące np. sprzęt rehabilitacyjny czy utrzymujące psa przewodnika. Ten rok przyniósł istotną różnicę dotyczącą ulgi na dziecko. W ubiegłym roku odliczaliśmy od podatku ponad 1 tys. zł na każde dziecko, które nie ukończyło nauki - nawet na takie, które urodziło się 31 grudnia 2008 r. Jeśli w tym roku doczekamy się potomka np. w czerwcu, to ulga wyniesie już tylko połowę przewidzianej kwoty.

*Przemysław Hinc, doradca podatkowy, członek zarządu PJH Doradztwo Gospodarcze

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy