"Oszczędzałem, oszczędzam, będę oszczędzał" - mówi profesor w reklamie banku ING i podsumowuje: "Warto oszczędzać". Trudno powiedzieć, czy za jego radą idą przeciętni Polacy, ale większość banków w Polsce podpisuje się pod nią obiema rękami. Przynajmniej jeśli chodzi o reklamę.
W ubiegłym roku branża finansowa wyznaczyła pod tym względem nowy rekord - banki wydały na kampanie reklamowe blisko miliard złotych. W tym roku o takiej rozrzutności nie ma już mowy. Dom mediowy Starlink szacuje, że w I półroczu ta branża ograniczyła swoje wydatki aż o jedną czwartą, czyli o ponad 111 mln zł. To tak, jakby z mediów nagle zniknęły wszystkie reklamy imprez rozrywkowych, festiwali, loterii, kin i zabawek.
Trudno się jednak dziwić, że banki mniej wydają na reklamy, bo w ciągu kilku miesięcy sytuacja na rynku finansowym zmieniła się diametralnie. W porównaniu z pierwszą połową ubiegłego roku zyski sektora finansowego spadły o połowę, więc banki w pośpiechu szukają oszczędności - także w budżetach reklamowych.
Michał Macierzyński, analityk portalu Bankier.pl, wskazuje, że kryteria udzielania kredytów zostały tak zaostrzone, że klientów nie trzeba przyciągać reklamą, sami ustawiają się w kolejce do okienka po pieniądze. - Banki nie biją się też o chętnych na kredyty gotówkowe, bo wolą pożyczać pieniądze sprawdzonym klientom niż obcym. Cichnie też wojna depozytowa - dodaje Macierzyński.
Efekty widać w budżetach reklamowych: dotychczasowy rekordzista Bank Zachodni WBK, który według szacunków firmy Expert Monitor wydał w pierwszej połowie 2008 roku na reklamy w mediach ponad 43,4 mln zł, teraz ściął wydatki blisko o połowę. I to mimo wielkiej kampanii z udziałem aktora Danny'ego DeVito. Oszczędza też
Polbank - rok temu wykupił reklamy warte 35,6 mln zł, a teraz za blisko 60 proc. mniej.
Kurczące się budżety reklamowe oznaczają problemy dla dzienników, magazynów i kanałów telewizyjnych o tematyce ekonomicznej. W styczniu ukazał się ostatni numer polskiej edycji miesięcznika "Manager Magazine", ale ofiar może być więcej. Kanał TVN CNBC Biznes skończy 3 września dwa lata, czyli okres, który TVN zwyczajowo daje swoim projektom na rozruch. Do tej pory Piotr Walter, prezes TVN, deklarował, że kanał może dostać więcej czasu, nawet jeśli nie osiągnie rentowności.
Media trzymają więc kciuki w nadziei, że w drugiej połowie rynek reklamy finansowej się ożywi. Liczą przede wszystkim na serię bankowych fuzji. Otwiera ją połączenie Fortis Banku z Dominetem. Jesienią
Noble Bank przejmie Getin, następnie Santander połączy się z AIG Bankiem, a pod koniec roku nastąpi fuzja GE Money Banku i BPH. Maciej Ziomek z domu mediowego Starlink jest przekonany, że to ożywi rynek reklamy. - Wydatki sektora finansowego poprawią się w drugim półroczu, chociaż raczej nie należy się spodziewać, że wrócą do poziomów sprzed roku, gdy ceny reklam były bardzo wysokie - ocenia.
Szymon Gutkowski, szef agencji reklamowej DDB
Warszawa obsługującej
Eurobank oraz
Allianz Bank jest pesymistą. Jego zdaniem fuzje bankowe zaplanowane na drugą połowę tego roku nie zmienią sytuacji. - Mamy mniej reklam, bo banki sprzedają mniej produktów: nie ma takiego ciśnienia na udzielanie kredytów hipotecznych, gotówkowych czy lokat. Nie widzę też perspektyw na to, by konkurencja na rynku kredytowym miała się zaostrzyć. Zakładałbym, że banki zwiększą budżety reklamowe dopiero w przyszłym roku - mówi Gutkowski.