Trwająca od grudnia 2007 recesja coraz bardziej dołuje rynek pracy w
USA. W lipcu pracę straciło więcej Amerykanów niż prognozowano, co podcina nadzieje na rychłe ożywienie gospodarki, wieszczone przez
bank centralny Fed i wielu ekonomistów. Na wieść o tym osłabił się dolar i poszły w dół kontrakty na Wall Street.
Rosnące
bezrobocie staje się jednym z największych problemów amerykańskiej gospodarki. Bez pracy pozostaje w USA już blisko 7 mln ludzi, co oznacza nowy historyczny rekord od momentu rozpoczęcia gromadzenia takich danych w 1967 r. Stopa
bezrobocia wynosi już rekordowe 9,5 proc. Ekonomiści przewidują jednak, że na początku przyszłego roku bezrobocie przekroczy próg 10 proc. Wzrost bezrobocia obniża optymizm amerykańskich konsumentów, którzy są motorem napędowym całej gospodarki.
Dane pokazują jednak, że z gospodarki dociera wiele sprzecznych sygnałów. Bardziej optymistyczne dane nadeszły bowiem z przemysłu. Nieoczekiwanie
zamówienia w przemyśle wzrosły w czerwcu o 0,4 proc. To już trzeci z rzędu wzrost. Ekonomiści przewidywali spadek o 1 proc. Z kolei wskaźnik aktywności w sektorze usług ISM spadł do poziomu 46,4 pkt. z 47 pkt. w czerwcu, podczas gdy prognozowano wzrost do 48 pkt. Ten ostatni wskaźnik jest bardzo ważny, bo usługi w USA mają dla gospodarki kilkakrotnie większe znaczenie niż przemysł. Wskaźnik ISM poniżej 50 pkt. oznacza, że sektor usług nadal się kurczy, co podważa teorię o rychłym ożywieniu gospodarki.