Podpisanie nowej, rządowej umowy gazowej miało być gospodarczym wydarzeniem planowanej na początek września wizyty premiera Rosji Władimira Putina. Polsce zależy na zwiększeniu dostaw od Gazpromu. - Wiadomo, że dostawy gazu z Kataru będą dopiero w 2014 r. A więc w latach 2010-13 będą niedobory dostaw gazu, jeśli nie dojdzie do porozumienia ze stroną rosyjską - powiedział we wtorek wicepremier Waldemar Pawlak reporterce Radia TOK FM.
Za dodatkowy surowiec Gazprom zażądał renegocjacji umowy rządów Polski i Rosji z 1993 r. o zasadach działania EuRoPol Gazu. To spółka Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa oraz Gazpromu, która jest właścicielem gazociągu tranzytowego do Niemiec. Rosjanie chcą mieć większy wpływ na zarządzanie spółką i domagają się, by EuRoPol Gaz pobierał niskie opłaty za swoje usługi.
Negocjacje nowej umowy trwają od kwietnia, a z polskiej strony kieruje nimi wiceminister gospodarki Joanna Strzelec-Łobodzińska. Ministerstwo Gospodarki miało nadzieję, że tekst porozumienia zostanie parafowany na spotkaniu pod koniec zeszłego tygodnia w
Warszawie. Nie stało się tak, bo "zarysowały się różnice stanowisk w istotnych kwestiach dotyczących funkcjonowania EuRoPol Gazu" - poinformowało Ministerstwo Gospodarki, nie tłumacząc, o co dokładnie chodzi.
- We wtorek Ministerstwo Gospodarki zaproponowało rosyjskiej stronie, by następne spotkanie odbyło się po 24 sierpnia. Ale zadeklarowaliśmy też, że jesteśmy gotowi także na wcześniejsze spotkanie - powiedział nam Maciej Kaliski, dyrektor departamentu ropy i gazu w Ministerstwie Gospodarki.
Czy premierzy Polski i Rosji podpiszą umowę na początku września, jeśli jej tekst zostanie parafowany po 24 sierpnia? - Rządy nie zdążą w takim czasie zatwierdzić umowy. Procedury administracyjne związane z zatwierdzaniem umów międzynarodowych trwają do miesiąca - powiedział nam dyr. Kaliski.
Po impasie w negocjacjach Ministerstwo Gospodarki szykuje się na najgorsze. We wtorek wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak podpisał rozporządzenie w sprawie powołania zespołu doradców ds. opracowania planów działań w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa dostaw ropy naftowej i gazu. - Ale za zapewnienie odpowiedniej ilości gazu i ropy naftowej odpowiadają przedsiębiorstwa - podkreślił Kaliski.
Ten wymóg zaskoczył PGNiG. - Już na etapie przygotowania instrukcji do negocjacji z rządem Rosji przedstawiliśmy Ministerstwu Gospodarki optymalny scenariusz pozyskiwania gazu ze Wschodu na najbliższe lata. Uwzględnia on prognozy zużycia gazu w Polsce, zwłaszcza w kontekście unijnych wymogów ograniczenia emisji CO2, a także dostawy skroplonego gazu w 2014 r. - poinformowała nas rzecznik PGNiG Joanna Zakrzewska.
W piątek wicepremier Pawlak powiedział PAP, że
Polska potrzebuje w sumie 8-9 mld m sześc. gazu z Rosji rocznie. To znaczy, że w grę wchodzi niewielki wzrost dostaw. Bo zgodnie z obecną umową od przyszłego roku PGNiG ma kupować od Gazpromu 7,2 mld m sześc. gazu rocznie, a od 2015 r. - 8,1 mld m sześc. rocznie.
Zwiększenie dostaw do Polski leży też w interesie Gazpromu. W zeszłym tygodniu rząd Rosji zrezygnował z podwyżki podatków za
eksport gazu, bo - jak informował dziennik "Wiedomosti" - Gazprom obiecał, że zrekompensuje to wzrost
eksportu gazu do Polski i na
Węgry oraz podwyżką cen w niektórych kontraktach eksportowych.