Biznes Ludzie Pieniądze

Rosja walczy o monopol Gazpromu

Andrzej Kublik
06.08.2009 , aktualizacja: 06.08.2009 20:33
A A A Drukuj
Rosja nie przyjmie traktatu Karta Energetyczna, który miał służyć energetycznej współpracy z UE - postanowił premier Władimir Putin. Ogłoszono to w trakcie wizyty Putina w Turcji, gdzie premier Rosji próbował powstrzymać budowę niezależnego od Rosji gazociągu Nabucco do Europy
Rurociąg
Gazprom
Rurociąg
Rosja oficjalnie rezygnuje z udziału w Karcie Energetycznej, która miała stanowić prawny fundament współpracy energetycznej b. państw ZSRR z Europą. Rozporządzenie w tej sprawie Putin podpisał w ostatni czwartek, ale Moskwa ogłosiła to dopiero wczoraj.

Kartę w 1994 r. podpisało 49 państw, także Rosja. Ale w 1998 r. rosyjska Duma jej nie ratyfikowała. Główne zastrzeżenia Moskwy budzi zapis pozwalający na korzystanie z rur Gazpromu producentom gazu z Azji Środkowej oraz zapis umożliwiający zagranicznym firmom budowę własnych gazociągów na terenie Rosji. - To pozbawiłoby Gazprom monopolu na eksport gazu z Rosji - tłumaczył w dzienniku "Wiedomosti" Denis Borisow, analityk firmy inwestycyjnej Solid.

W tym roku rosyjscy przywódcy zaczęli głośno krytykować Kartę. Domagali się, by przy okazji negocjacji nowego traktatu UE - Rosja uzgodnić także porozumienie, które zastąpi Kartę, biorąc pod uwagę interesy rosyjskich firm energetycznych. Wiosną propozycję takiego dokumentu ogłosił prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew. Komisarz UE ds. energii Andris Piebalgs mówił, że UE może dyskutować o zmianach w Karcie, ale nie chce zrezygnować z tego traktatu.

W negocjacjach Rosji z UE o współpracy energetycznej iskrzy od marca, kiedy UE obiecała Ukrainie kredyty na modernizację gazociągów w zamian za reformy prowadzące do integracji ukraińskich rur z siecią europejskich gazociągów - zauważył dziennik "Kommiersant". W efekcie europejskie firmy będą mogły kupować gaz od Gazpromu na granicy Rosji z Ukrainą (teraz robią to na granicy Ukrainy z UE) i same zajmować się tranzytem surowca przez Ukrainę. Dzięki temu Gazprom nie mógłby wstrzymać dostaw gazu na Zachód pod pretekstem problemów z tranzytem przez Ukrainę, jak robił to w przeszłości. Porozumienie o przyznaniu Ukrainie 1,7 mld dol. na gazociągi Kijów, Bruksela i międzynarodowe instytucje finansowe podpisały w ostatni piątek, nazajutrz po ostatecznym odrzuceniu Karty przez Rosję.

Ujawnienie tej decyzji zbiegło się wczoraj z wizytą premiera Rosji w Turcji. Putin poleciał do Ankary, aby wesprzeć zabiegi Gazpromu o monopol na europejskim rynku.

Ma to zapewnić rura South Stream, którą rosyjski koncern wraz z włoskim Eni chce ułożyć przez Morze Czarne do Bułgarii. Stąd jedna lądowa odnoga South Stream transportowałaby rosyjski gaz przez Grecję do Włoch, a druga - przez Serbię i Węgry - do Słowenii i Austrii.

Gazprom zaplanował South Stream, aby zablokować budowę popieranego przez UE gazociągu Nabucco. Ta niezależna od Gazpromu rura przez Turcję i Bałkany ma dostarczać do Europy gaz z Azji Środkowej, przełamując rosyjski monopol na dostawy gazu ze Wschodu.

W połowie lipca podpisano międzyrządową umowę o budowie Nabucco. Tymczasem Rosja nie ma jeszcze umów o South Stream ze Słowenią i Austrią, a negocjacje w Bułgarii kazał w lipcu zamrozić nowy premier Bojko Borisow. To był cios dla Gazpromu. - Nabucco i South Stream to bezpośredni rywale i gra na opóźnienie określi przyszłość tych projektów - powiedział dziennikowi "Wiedomosti" Adżaw Kurtow z Instytutu Studiów Strategicznych. Od czasu podpisania umowy o Nabucco Rosja już wzmaga napięcia wokół Gruzji. To może wywołać obawy inwestorów Nabucco, bo gaz do tej rury ma popłynąć głównie tranzytem przez Gruzję z Azerbejdżanu.

Teraz obawy inwestorów mogą wzrosnąć. Turcja zgodziła się na badania na terenie swoich wód terytorialnych poprzedzające ułożenie South Stream i wstępnie zaakceptowała budowę tej rury - przewiduje porozumienie, które wczoraj Putin podpisał z premierem Turcji Recepem Erdoganem. W ceremonii uczestniczył też premier Włoch Silvio Berlusconi. Układając gazociąg na tureckich wodach, Gazprom mógłby ominąć wody Ukrainy, niechętnej South Stream.

Za zgodę na planowanie gazociągu na tureckich wodach Rosja zgodziła się "rozważyć" dostawy ropy naftowej do ropociągu Samsun - Ceyhan przez Turcję od brzegu Morza Czarnego do Morza Śródziemnego. Tę rurę chcą zbudować tureckie firmy z włoskim Eni.

Szkopuł w tym, że Moskwa uzgodniła już budowę konkurencyjnego ropociągu z rządami Bułgarii i Grecji. A zdaniem analityków Rosja nie ma ropy do obu rur. - Trzeba by wstrzymać całkiem transporty ropy tankowcami przez Bosfor, a do tego nie dojdzie - ocenił Walerij Niestierow z firmy inwestycyjnej Trojka Diałog. Jurij Uszakow z kancelarii premiera Rosji przed wylotem Putina przyznał: - Na razie nie jest jasne, skąd wziąć ropę do tureckiego ropociągu.



Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów